PAP: Prezydent USA George W. Bush przedstawił w poniedziałek Kongresowi projekt budżetu państwa na rok podatkowy 2005. Przewiduje on większe wydatki na obronę i wewnętrzne bezpieczeństwo kraju przy mniejszym ogólnym deficycie niż w roku bieżącym.
Wydatki federalne w przyszłym roku mają wynieść 2,4 biliona dolarów - o 3,5 procent więcej niż w roku bieżącym. Wysyłając plan budżetu na Kapitol, Bush powiedział, że kierują nim trzy priorytety: wojna z terroryzmem, umocnienie bezpieczeństwa kraju i przyspieszenie wzrostu gospodarczego.
Budżet Pentagonu ma wzrosnąć o 7 procent, do rekordowych 401,7 mld dolarów, ale nie uwzględnia to dalszych przewidywanych wydatków na operacje wojskowe w Iraku i Afganistanie. Administracja zwróci się o nie do Kongresu dopiero po listopadowych wyborach.
Jeszcze bardziej - o 10 procent - mają, według rządowego projektu, wzrosnąć wydatki na bezpieczeństwo kraju, przy czym FBI ma uzyskać 11-procentowy wzrost funduszy.
Raptowny wzrost nakładów na bezpieczeństwo zewnętrzne i wewnętrzne sprawił, iż wszystkie pozostałe wydatki budżetowe łącznie zwiększą się tylko o 0,5 procent - czyli wyraźnie poniżej stopy inflacji.
W budżecie na 2005 rok planuje się deficyt na kwotę tylko 364 mld dolarów, podczas gdy w roku bieżącym przewaga wydatków nad dochodami sięgnie rekordowych 521 mld dolarów. Ekipa Busha zakłada, że deficyt będzie się systematycznie zmniejszał - do 237 mld dolarów w 2009 roku - ale nie liczy na nadwyżki budżetowe w przewidywalnej przyszłości. Według obecnych prognoz, łączne zadłużenie rządu federalnego wzrośnie z obecnych 8,1 biliona dolarów do 10,5 biliona w 2009 roku.
Sposobem na zmniejszanie deficytu ma być wzrost dochodów z podatków, które - mimo obniżki stawek - powinny być większe dzięki lepszej koniunkturze. Dalsze oszczędności uzyska się dzięki cięciom w niektórych programach społecznych.
Proponuje się w związku z tym zmniejszenie budżetów takich resortów jak rolnictwo i ochrona środowiska, przy jednoczesnym wzroście wydatków na programy szkolenia zawodowego, co powinno pomóc w ożywieniu rynku zatrudnienia.
Mimo powrotu koniunktury, w USA nadal prawie nie przybywa miejsc pracy, co demokratyczna opozycja wykorzystuje jako główny argument przeciw administracji w roku wyborów prezydenckich.
Chociaż Bush ogłosił niedawno ambitny plan powrotu amerykańskich astronautów na Księżyc i wysłania pierwszych ludzi na Marsa, na programy te administracja chce w przyszłym roku przeznaczyć raptem miliard dolarów.
Większość funduszy na ten cel ma zostać uzyskanych dzięki przesunięciu środków z innych programów, jak loty wahadłowców kosmicznych.
Budżet przewiduje poza tym wzrost nakładów na pomoc zagraniczną oraz na Narodową Fundację Sztuk (National Ednowment for Arts - NEA). To ostatnie wzbudziło krytykę ze strony konserwatystów, oskarżających NEA o sponsorowanie zbyt kontrowersyjnych dzieł awangardowych artystów.
Z myślą o tradycjonalistycznej części elektoratu Busha, 270 mln dolarów zostanie skierowane na programy edukacyjne, przekonujące nastolatków do abstynencji płciowej i idei "zdrowego małżeństwa".