Budżet jeszcze więcej dopłaci do rolników

opublikowano: 01-06-2016, 22:00

Brak kas fiskalnych może powodować nadużycia i unikanie podatku przez rolników sprzedających produkty konsumentom — uważają rządowi prawnicy.

Uszczelnienie systemu podatkowego w celu ściągnięcia do budżetu państwa jak najwięcej pieniędzy to obecnie priorytet rządu. Ministerstwo Finansów co chwilę przedstawia kolejne projekty, których zadaniem jest utrudnienie, a wręcz uniemożliwienie unikania opodatkowania. Rząd oczekuje, że uszczelnienie systemu podatkowego przyniesie dodatkowe dziesiątki miliardów złotych, konieczne do sfinansowania kosztownych programów, takich jak 500+, obniżenie wieku emerytalnego i podniesienie kwoty wolnej od podatku.

Kasy fiskalne na bazarkach? Trudno to sobie wyobrazić, jednak zdaniem ekspertów, rząd powinien zadbać o prawdziwą ewidencję sprzedaży produktów rolnych, by nie dochodziło do unikania podatku.
Zobacz więcej

RZETELNA EWIDENCJA:

Kasy fiskalne na bazarkach? Trudno to sobie wyobrazić, jednak zdaniem ekspertów, rząd powinien zadbać o prawdziwą ewidencję sprzedaży produktów rolnych, by nie dochodziło do unikania podatku. Marek Wiśniewski

Okazuje się jednak, że uszczelnianie nie obejmie wszystkich grup społecznych i zawodowych. Jeszcze bardziej ulgowo przez fiskusa będą potraktowani rolnicy. Nie tylko nie ma politycznej woli do objęcia ich podatkiem dochodowym, ale planuje się także przyznanie im kolejnych preferencji fiskalnych.

Równi i równiejsi

Brak rolników w powszechnym systemie podatkowym (nie obejmuje ich podatek dochodowy), gigantyczne dopłaty z budżetu państwa do KRUS, opłacanie przez państwo wielu rolnikom (i ich rodzinom) składek zdrowotnych to tylko niektóre przywileje mieszkańców wsi. Ponadto rolnicy są największym odbiorcą pomocy pieniędzy z UE. Jakby tego było mało, szykują się dla nich nowe zwolnienia podatkowe. Resort rolnictwa przedstawił projekt ustawy o ułatwieniu sprzedaży żywności przez rolników, m.in. na bazarkach i targowiskach.

Jej celem jest, co podkreśla resort, poprawa pozycji polskich rolników względem unijnych. Ma być osiągnięty dzięki wyeliminowaniu niejasności w opodatkowaniu zbywanych indywidualnym klientom płodów rolnych z własnego chowu i upraw (np. wyrobów mięsnych, rybnych, mlecznych, dżemów, soków, pieczywa itp.). Resort chce, by od 1 stycznia 2017 r. rolnicy uzyskujący do 40 tys. zł rocznego przychodu ze sprzedaży przerobionych wyrobów rolnych byli całkowicie zwolnieni z podatku dochodowego. Dopiero po przekroczeniu tego progu płaciliby zryczałtowany podatek w niskiej wysokości — 2 proc. Kierowany przez Krzysztofa Jurgiela resort proponuje, by przekroczenia tego progu, a tym samym wpadnięcia w podatek, pilnowali sami rolnicy.

Obawy rady

Rada Legislacyjna przy kancelarii premiera (kilkunastu profesorów i doktorów prawa) nie kryje obaw. Prawnicy premier Beaty Szydło uważają, że rolnicy powinni ewidencjonować sprzedaż za pomocą kas fiskalnych. „Rada pragnie zwrócić uwagę na możliwość nadużywania zwolnień z podatku dochodowego dla osób fizycznych, przysługujących producentom rolnym w sytuacji, gdy nie przewiduje się skutecznej weryfikacji wielkości przychodów przy pomocy kas fiskalnych” — czytamy w opinii Rady Legislacyjnej. Projekt nie precyzuje także, kogo rozumieć przez „polskiego rolnika”, który miałby korzystać ze zwolnienia podatkowego.

„Nie jest jasne, o jaki podmiot chodzi. Brak precyzyjnego określenia adresata projektowanych regulacji, tj. brak wyraźnego wskazania beneficjentów ustawy, jest najpoważniejszym mankamentem opiniowanego projektu ustawy” — napisała Rada Legislacyjna przy kancelarii premiera. Według resortu rolnictwa, z 1,4 mln polskich gospodarstw rolnych na detaliczną sprzedaż własnych płodów rolnych może zdecydować się około 10 tys. rolników. Gdyby każdy z nich miał przychody wysokości 40 tys. zł, to budżet traciłby na tym 8 mln zł rocznie.

EKSPERCI KOMENTUJĄ

RADOSŁAW PIEKARZ

ekonomista i doradca podatkowy

To nie fair

Rolnicy już są bardzo uprzywilejowani pod wieloma względami. Przyznawanie im kolejnych preferencji pogłębi niesprawiedliwe traktowanie innych grup zawodowych. Ponadto propozycje resortu zaburzą konkurencję na rynku produktów rolnych. Przecież obecnie jest wielu przedsiębiorców, którzy muszą płacić 19-procentowy podatek od wytworzonych przez siebie np. dżemów. Zwolnienie podatkowe rolnika produkującego taki sam dżem stawia go w znacznie lepszej pozycji na rynku. Ponadto nietrudno będzie unikać podatku. Będzie kombinowanie i wykazywanie w ewidencji sprzedaży do 40 tys. zł, mimo znacznie większych obrotów w rzeczywistości. Organy skarbowe nie dadzą rady tego kontrolować. Natomiast nakładanie na rolników kas fiskalnych uważam za niezbyt fortunny pomysł. Kasy fiskalne służą do celów VAT, a większość rolników nie jest VAT-owcami. Należy jednak wprowadzić jakiś system kontroli rolniczych ewidencji.

MARIUSZ KAWCZYŃSKI

doradca podatkowy

To niedobry pomysł

Kasy fiskalne dla rolników to nie jest dobry pomysł. Nie zapominajmy, że wielu podatników samodzielnie prowadzi ewidencję, na której podstawie płacą podatek ryczałtowy. Podobnie może być w przypadku rolników.

ANDRZEJ SADOWSKI

wiceszef centrum im. Adama Smitha

To absurd

We Francji ewidencja stanu trzody jest spisywana na drzwiach obory. Kasy fiskalne dla polskich rolników to absurd. Rząd powinien zlikwidować obowiązek ich posiadania przez te grupy zawodowe, które muszą ich używać. Budżet państwa na tym tylko traci.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu