Budżet ma się dobrze. Wciąż

Łukasz Świerżewski
13-05-2004, 00:00

Dzięki rekordowym wpływom z CIT deficyt budżetowy w tym roku może być nawet o 5 mld zł mniejszy od planu. To jednak chwilowy sukces.

Bardzo wysokie dochody budżetu w pierwszych miesiącach tego roku sprawiają, że analitycy i wicepremier Jerzy Hausner twierdzą, iż deficyt budżetowy w 2004 r. wyniesie nie 45,3 mld zł, ale będzie o 5 mld zł mniejszy.

— Szacujemy, że dochody wyniosą 159 mld zł i będą wyższe o 4,6 mld zł od zapisanych w ustawie budżetowej. O tyle też może spaść deficyt — uważa Wojciech Misiąg, ekspert Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR).

Wzrost przychodów to zasługa bardzo dobrych wpływów z podatku CIT. W pierwszym kwartale wyniosły one aż 44 proc. planu na cały rok.

Wysokie dochody budżetowe to jednak jedyny sukces w dziedzinie finansów publicznych.

— Wygasły już jakiekolwiek bodźce do działań oszczędnościowych. To oznacza, że rok 2004 w zakresie równoważenia budżetu zostanie zmarnowany — uważa Wojciech Misiąg.

Tymczasem deficyt sektora publicznego wyniesie w tym roku około 7 proc. Oznacza to utrzymanie wysokiego tempa wzrostu długu publicznego, który według szacunków IBnGR sięgnął na koniec 2003 r. 410,6 mld zł, czyli 51 proc. PKB. W 2005 r. przekroczy 56 proc. Wojciech Misiąg uważa jednak, że na razie nie powinno być problemów z finansowaniem deficytu, ponieważ popyt na papiery skarbowe w pierwszym kwartale był trzykrotnie większy niż podaż. Tymczasem premier Marek Belka ostrzegł we wtorek, że widoczna jest już niedopłynność sektora bankowego, który finansuje ruszające inwestycje firm, co może bardzo zwiększyć koszty pozyskiwania środków dla budżetu państwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Świerżewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Budżet ma się dobrze. Wciąż