Budżet państwa święci triumfy

Wysokie wpływy podatkowe w połączeniu z wpłatą z zysku NBP i współpracującą częścią wydatkową oznaczają nadwyżkę budżetową. Niestety krótkotrwałą.

Nadwyżka budżetu państwa po czerwcu tego roku wyniosła 5,9 mld zł — wynika z szacunkowych danych Ministerstwa Finansów. To najlepszy wynik od 1992 r., a więc od momentu, w którym MF zaczęło publikować dane o wykonaniu budżetu. Z podobną narracją mieliśmy do czynienia całkiem niedawno — po pięciu miesiącach roku deficyt budżetowy wyniósł zaledwie 0,2 mld zł (0,3 proc. ustawowego limitu na 2017 r.), ale wtedy było to po prostu „historycznie mało”. Dziś jesteśmy nad kreską, m.in. dzięki wpłacie z zysku NBP.

Zobacz więcej

Fot. Adam Chelstowski-FORUM

Siły sprawcze

W 2016 r. NBP zanotował rekordowy zysk 9,2 mld zł. 95 proc. tej kwoty zawsze trafia do budżetu państwa (resztę NBP lokuje w tzw. fundusz rezerwowy). Z tego tytułu państwowa kasa wzbogaciła się więc w czerwcu o dodatkowe 8,7 mld zł. Na dobrą kondycję państwowego budżetu sumiennie pracuje w dalszym ciągu strona dochodowa, na czele z podatkami. W okresie styczeń-czerwiec 2017 dochody budżetu państwa były wyższe o 25,1 mld zł w porównaniu ze stanem sprzed roku. W ujęciurocznym wzrost dochodów podatkowych wyniósł 17,7 proc. Na taki wynik zapracowały wszystkie główne kategorie podatków, ale najmocniej VAT. W tym przypadku dochody były o 28,1 proc. (17,6 mld zł) wyższe niż przed rokiem (do maja włącznie wzrost w ujęciu rocznym wynosił 30 proc.). Od strony wydatkowej, na korzyść państwowej kasy zadziałał także „lepszy wpływ składek” w ramach ZUS. W porównaniu z okresem styczeń-czerwiec 2016 wydatki budżetowe były z tego tytułu niższe o około 4,9 mld zł.

— To pochodna szeroko rozumianej poprawy na rynku pracy. Pośrednio wynika to również m.in. z podwyższenia płacy minimalnej i zmian w warunkach zatrudnienia, w parze z którymi często idą podwyżki płac — tłumaczy Krystian Jaworski, starszy ekonomista Credit Agricole.

Plus zniknie

Brak minusa przed saldem budżetu państwa to wydarzenie bez precedensu. Ekonomiści nie mają jednak złudzeń — taka sytuacja długo się nie utrzyma, o ile w ogóle. Nie ma w tym jednak nic niepokojącego.

— Jest szansa, że po lipcu również zanotujemy nadwyżkę. Jednak w kolejnych miesiącach saldo budżetu będzie się pogarszać. To naturalna trajektoria, wynikająca m.in. ze wzrostu wydatków inwestycyjnych, które z reguły przyspieszają w drugiej połowie roku — mówi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku.

— Przez miesiąc — dwa nadwyżka budżetowa może się utrzymać, ale od września lub października deficyt powróci i będzie się pogłębiał — wtóruje Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP.

I tak będzie dobrze

W ustawie budżetowej na ten rok widnieje zapis o 59,3 mld zł deficytu. Obecna kondycja budżetu i gospodarki sprawia, że o tych założeniach tak naprawdę nikt już nie myśli poważnie. Ekonomiści z mBanku oczekują, że rok zakończymy z deficytem w okolicach 20-30 mld zł. Szacunki ekonomistów z Credit Agricole wskazują na 23 mld zł.

— Przyspieszenie wzrostu wydatków, wynikających chociażby ze zwiększonej aktywności inwestycyjnej sektora publicznego, czy koszty związane z obniżeniem wieku emerytalnego, przy obecnej kondycji naszej gospodarki, nie są w stanie sprawić, aby deficyt budżetowy w roku 2017 był wyższy niż 35-40 mld zł. Co więcej, są szanse na to, że wynik będzie jeszcze lepszy. W grę wchodzi nawet 30 mld zł i mniej, ale w tym miejscu rodzi się pytanie o działania przesuwające część deficytu z 2018 r. na ten rok. To zabieg, na który rząd może sobie pozwolić, gdy budżet państwa w bieżącym roku jest w komfortowej sytuacji — mówi Piotr Bujak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Budżet państwa święci triumfy