Buena Vista — żal wychodzić

Julia Kafka
opublikowano: 2000-02-14 00:00

Buena Vista — żal wychodzić

Dom restauracyjny Wenzl w odnowionych piwnicach krakowskiej kamienicy od nowego roku oferuje przysmaki śródziemnomorskie i unikatową muzykę w wykonaniu artystów sprowadzonych z Hawany.

Kilka sal Buena Vista Restaurante z charakterystycznymi dla każdej elementami wystroju wnętrza zaplanowano tak, by amatorzy salsy czy marenge mieli gdzie zatańczyć, a inni mogli pogadać o interesach.

Potrawy, podane z dużym wyczuciem estetyki, nęcą aromatem i nie rozczarowują smakiem. Niełatwo jest wybrać przystawkę — w menu jest ich dziesięć. Małże po katalońsku zapiekane z oliwą są kruchutkie, a czosnku dodano do nich tyle, ile trzeba. Gambasy (duże krewetki) z grilla z sosem Romesco lekko odchodzą od pancerzyków i rozpływają się w ustach.

Do kremowej zupy rybnej Marsylianka, podprawionej pomidorami podano malutkie grzanki, masło czosnkowe w kubeczkach i tarty ser. Trzeba ją jeść, póki gorąca, jak polski rosół. Pyszna.

Na widok dań głównych ogarnia niepokój. Porcja łososia w aksamitnym sosie aioli zajmuje pół dużego talerza, a cielęcina ro-quefort, ugarnirowana różyczkami kalafiora, brokułów, pieczonym ziemniakiem i pieczarką ozdobioną czymś smakowitym — jeszcze więcej. Tyle tego, że o deserze można zapomnieć.

Sprawnie, acz dyskretnie obsługujący nas kelner mówi z dumą — nie pytam, czy smakowało — ja jestem tego pewien! Przed deserem proponuje chwilę odpoczynku przy kawie. Warto było odsapnąć. Sorbet cytrynowy z tequilą jest wyborny, ogromna porcja tarty z jabłkami podana na gorąco z sosem waniliowym i kulką lodów także. Buena vista! A na dworze szaro, smutno — żal wychodzić.