Bunt joginów nie pogrąży Benefitu

Analitycy lekceważą możliwość odchodzenia partnerów od Benefit Systems. Widzą natomiast szanse na dalszy wzrost biznesu.

Czy kłótnia dziewięciu warszawskich szkół jogi z pośrednikami wydającymi karty uprawniające do udziału w zajęciach to tylko drobna rysa na biznesie Benefit Systems czy też czynnik, który inwestorzy powinni uwzględnić w swoich kalkulacjach?

Z dziewiątką warszawskich szkół, które wymówiły umowy na korzystanie u nich z kart Multisport, współpracuje 20 kolejnych. Ruch joginów mógłby też ośmielić innych usługodawców do kwestionowania stawek oferowanych im przez Benefit.

— Na razie mowa jest o kilku partnerach spółki z 4 tys., więc skala zjawiska wydaje się marginalna. Ryzyko odchodzenia partnerów zawsze jednak istnieje — mówi Małgorzata Kloka, analityk Unicredit CAIB Poland.

— Zawsze są zadowoleni ze współpracy i nie. Pytanie jednak, czy ta współpraca im się opłaca czy nie — dodaje Marek Czachor, analityk Erste Securities Polska.

Jego zdaniem, wypowiadanie umów przez joginów może być elementem taktyki związanej z renegocjowaniem umów. Analityk zwraca uwagę, że kalkulacja współpracy z Benefitem może się różnić od typu działalności firmy honorującej jego karty.

To, co jest nieopłacalne dla szkół jogi, może być bezproblemowe np. dla basenów. Analitycy wyceniają akcje benefitu na 350-391 zł. To 20-34 proc. więcej, niż wynosi aktualny kurs giełdowy. Przy obecnych wycenach wskaźnik cena/zysk przekracza 25. Według Małgorzaty Kloki, nie należy jednak zakładać, że potencjał sprzedaży kart przez spółkę jest bliski wyczerpania poprzez nasycenie nimi rynku, co natomiast oznaczałoby stagnację wyników finansowych.

— W pierwszym półroczu liczba kart wzrosła o 15 proc. r/r i wyniki akurat tego segmentu działalności spółki nastrajają optymistycznie. Z komentarzy zarządu wynika, że nie widzi on jeszcze nasycenia rynku. Wyniki sprzedażowe kart w ostatnich kwartałach wydają się to potwierdzać — mówi Małgorzata Kloka.

— Do ściany jeszcze daleko. Gdyby liczba kart nie rosła kilka kwartałów z rzędu, to moglibyśmy mówić o wyczerpaniu się rynku — wtóruje jej Marek Czachor. Specjalista przypomina przy tym, że spółka nie tylko sprzedaje karty, ale sama inwestuje w kluby fitness.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Bunt joginów nie pogrąży Benefitu