Niedawno na łamach „PB” pisaliśmy o furtce w ustawie kominowej, która dotąd bardzo skutecznie ograniczała wynagrodzenia menedżerów w spółkach skarbu państwa. Jak się jednak okazuje, nawet najsurowsze przepisy udaje się obejść. Wystarczy wykupić polisę OC, podpisać kontrakt menedżerski i... kominy runą. W poniedziałkowym „PB” obiecał to zrobić minister Grad w kilku spółkach skarbu państwa. W gronie szczęśliwców znaleźli się szefowie m.in. Lotosu, PGE czy PZU.
Mało kto pamięta, że ustawą kominową są także objęci samorządowi menedżerowie. Przepisy są nieubłagane. Ustawa z marca 2000 r. ma zastosowanie wobec osób z samorządowych jednostek organizacyjnych i samorządowych spółek prawa handlowego. Oczywiście, firmy komunalne nie są takimi gigantami jak spółki, nad którymi dziś czuwa Aleksander Grad. W samorządowym stadku są jednak podmioty, które już dziś notują przychody liczone w setkach milionów złotych i które realizują inwestycje także liczone w setkach milionów złotych. Wystarczy spojrzeć na firmy, zajmujące się gospodarką wodno-ściekową, które dziś czerpią pełnymi rękami z unijnej kasy i wkopują w ziemię rury jak Polska długa i szeroka. Czy ich prezesi i członkowie zarządu mają zarabiać zaledwie czterokrotność czy sześciokrotność przeciętnego wynagrodzenia? Zlikwidujmy to zaproszenie do korupcji...
Pierwszy krok zrobił minister Grad, który wprowadził kontrakty menedżerskie w Gaz-Systemie. Czy w jego ślady pójdą prezydenci i burmistrzowie? To musi być osoba wyjątkowo odporna na krytykę, która da przykład innym samorządowcom. Nie łudzę się, że dojdzie do tego jeszcze w tym roku. Wszak jesienią czekają nas wybory samorządowe i żaden samorządowiec nie będzie chciał popełnić politycznego harakiri. Wszak kwestie wynagrodzeń budzą ogromne emocje i już można sobie wyobrazić tytuły w lokalnej prasie... Ale może za rok, gdy już opadną wyborcze emocje, znajdzie się kilku zdroworozsądkowo myślących prezydentów, którzy zdejmą zarządom zależnych firm kominowy kaganiec.