Burzliwe dzieje telefonu w Polsce

Tomasz Markiewicz
opublikowano: 28-01-2005, 00:00

Na początku XX wieku Warszawa pod względem liczby telefonów na 100 mieszkańców wyprzedzała nie tylko stolice zaborców, ale też Paryż czy Londyn.

W 1876 roku amerykański nauczyciel Aleksander Graham Bell, skonstruował — wspólnie z Thomasem A. Watsonem — telefon elektromagnetyczny. Zasada działania telefonu była prosta: cienka membrana drgała pod wpływem ludzkiego głosu. Została ona umieszczona w polu magnetycznym elektromagnesu. Pod wpływem drgań pole zmieniało się, a przez to powstawały niewielkie skoki napięcia. Na drugim końcu przewodu drgania prądu były ponownie zamieniane na drgania membrany. Tak głos był przenoszony za pomocą prądu elektrycznego. W lutym 1876 roku Bell opatentował wynalazek, a jeszcze w tym samym roku nastąpiła jego publiczna prezentacja. Niewiele brakowało, abyśmy dzisiaj w encyklopediach przeczytali inne nazwisko pierwszego konstruktora telefonu. Zaledwie dwie godziny po Bellu w urzędzie patentowym zjawił się Elisha Gray, który złożył wniosek na urządzenie „do przekazywania głosu przez telegraf”. Dopiero po 12 latach sporów sądowych, palmę pierwszeństwa przyznano konstrukcji Bella. W tym samym czasie Thomas A. Edison wynalazł mikrofon węglowy i wprowadził go do telefonu Bella, a potem zaczęto montować w nim jeszcze doskonalszy mikrofon proszkowy, stworzony przez amerykańskiego uczonego Davida E. Hughesa. W 2 lata po opatentowaniu telefonu Bella, w New Haven otwarto pierwszą na świecie ręczną centralę telefoniczną.

Nie tylko Bell

Do pionierów telekomunikacji należą również Polacy. W zaborze rosyjskim Julian Ochorowicz prowadził udane prace nad skonstruowaniem mikrofonu i telefonu. Po wyjeździe do Paryża zaprezentował w 1885 roku telefon magnetyczny z termomikrofonem i udoskonalonym mikrofonem węglowym, który przyniósł mu 3 złote medale na wystawach w Paryżu, Antwerpii i Warszawie. Ochorowicz dokonał próby pierwszej linii telefonicznej Paryż-Wersal, a aparaty jego konstrukcji działały we Francji aż do 1905 roku. Zainteresowała się nimi Belgia, a w Warszawie produkowała je firma Abakanowicz i Ska.

Drugi polski pionier telekomunikacji, inżynier Henryk Machalski, opatentował w roku 1879 pierwszy na świecie mikrofon z węglem sproszkowanym, a telefonem swego systemu transmitował w 1881 roku koncert z Żółkwi do Lwowa. Po raz pierwszy jego urządzenie zastosowano na linii Towarzystwa Kolei Żelaznych Lwów-Czerniowce-Jassy, na bardzo dużej — jak na owe czasy — odległości 400 km.

Cudzoziemcy telefonizują Polskę

Do pierwszej rozmowy telefonicznej w zaborze rosyjskim doszło w grudniu 1877 r. na jednym z przewodów telegraficznych między Warszawą a Skierniewicami, należącym do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. O ile polscy konstruktorzy mogli poszczycić się pionierskim wkładem w rozwój telekomunikacji, o tyle przemysł krajowy nie był w stanie podjąć produkcji aparatów i central telefonicznych. Należało więc zdać się na zagranicę. Pierwsza miejska sieć telefoniczna powstała w Warszawie w 1881 roku. Koncesję na jej budowę i eksploatację na 20 lat otrzymała The International Bell Telephone Company. Po upływie koncesji sieć telefoniczna miała przejść na własność państwa. Już po sześciu latach od przeprowadzenia przez Bella pierwszej rozmowy przez telefon, powstała w Warszawie na ul. Nowo-Próżnej 10 pierwsza centrala telefoniczna. W 1886 roku w Warszawie działało 600 aparatów telefonicznych. Gdy wygasła koncesja Bella, nową koncesję władze przyznały na 18 lat szwedzkiemu towarzystwu Stockholms Allmanna Telephonaktiebolag Henrika Tore Cedergrena, powiązanemu z firmą L.M. Ericsson. Jednocześnie Cedergren dostał koncesję na budowę sieci w Moskwie. W roku 1900 Ericsson przejął sieć warszawską od Bella. Koncesja zakładała budowę w Warszawie nowej centrali i sieci. Budynek centrali powstał niedaleko dawnej centrali Bella, przy ul. Zielnej 37. W listopadzie 1904 roku nowa centrala na Zielnej była gotowa, podłączono do niej 5200 aparatów, a jej pojemność wynosiła 60 tys. numerów. W końcu 1914 roku obsługiwała już 33 tys. numerów. Szybki wzrost liczby abonentów skłonił spółkę do budowy w latach 1905-1907 nowego budynku przy ul. Zielnej 39. Ta inwestycja wzbudziła niemałą sensację, ponieważ był to pierwszy wieżowiec w Warszawie i przez jakiś czas — pierwszy w imperium rosyjskim.

Drugą co do wielkości w Królestwie Polskim siecią miejską dysponowała Łódź. Tu koncesję uzyskał Bell w 1883 r. i zainstalował centralę produkcji firmy Siemens i Halske. Powoli centrale powstawały też w innych miejscowościach Królestwa Polskiego. Ten praktyczny wynalazek stał się w Królestwie tak popularny, że nie mieliśmy czego się wstydzić wobec innych państw. W roku 1913 pod względem liczby aparatów telefonicznych na 100 mieszkańców Warszawa plasowała się na piątym miejscu w Europie, po Sztokholmie, Kopenhadze, Zurychu, Berlinie, a przed Londynem, Paryżem, Wiedniem, Moskwą i Petersburgiem. Rozwijano sieć połączeń międzymiastowych, poczynając od linii Warszawa-Łódź w 1902 roku. W zaborze austriackim pierwsze telefony pojawiły się w 1882 roku we Lwowie, gdzie w 1895 r. było 550 abonentów. Najszybciej łączność telefoniczna rozwijała się w zaborze pruskim. Pierwsze telefony pojawiły się tutaj w 1882 roku. W 1912 roku w Poznaniu działała centrala firmy Siemens i Halske na 5000 numerów.

Miły głos i nieskazitelna moralność

Nie mniej miłym od samego wynalazku telefonu był nowy zawód — telefonistki. Wnętrza sal na Zielnej zajmowały, jak wspominała Jadwiga Waydel-Dmochowska, „tak zwane lokalne stoły, czyli stacje rozdzielcze, w których każdy z abonentów posiadał swoje gniazdko i maleńką lampkę sygnalizacyjną. Gdy lampka zabłysła, telefonistka na stacji rozdzielczej alarmowała przez włączenie wtyczki swą koleżankę przy stole pod ścianą, na którym znajdowały się gniazdka abonentów (...) Cały skomplikowany proces łączenia trwał około pięciu sekund (...). Praca wymagała inteligencji, szybkiej orientacji, mocnych nerwów. Każda kandydatka przechodziła badania lekarskie, musiała mieć zdrowe płuca, słuch i serce. Pożądane były oczywiście dodatkowe zalety: miły głos i uprzejmość. Służba telefonistek trwała sześć i pół godziny. Wydajność pracy dochodziła do pięciuset połączeń na godzinę”. Cedergren stworzył w Warszawie nową profesję, otwierającą kobietom nowe możliwości, a pamiętajmy, że jeszcze wtedy nie dopuszczano ich do pracy urzędniczej. Telefonistką mogła zostać kobieta posiadająca, poza wymienionymi cechami, świadectwo moralności; panien z dzieckiem nie przyjmowano. Mimo tych obostrzeń szwedzki koncern stworzył podwaliny emancypacji kobiet w Polsce.

Partnerstwo publiczno-prywatne

I wojna światowa przystopowała telefonizację. Istniejące sieci w Królestwie pokiereszowała wycofująca się armia rosyjska. Okupanci niemieccy i austriaccy wykorzystywali je przede wszystkim do celów wojskowych, ograniczając dostęp do telefonów osobom prywatnym. Pierwsze „rozmowy kontrolowane” przez cenzorów pruskiej armii miały miejsce w Warszawie już w 1915 roku. 10 listopada 1918 roku polska obsługa przejęła warszawską centralę przy ul. Zielnej. Niemcy nie stawiali oporu, starych wiarusów rozbroił... 17-letni legionista.

W 1922 roku w granicach odrodzonego państwa polskiego znalazło się 1021 miejskich central telefonicznych liczących 42 190 abonentów. Podjęto starania zmierzające do odbudowy telekomunikacji. Państwo udzielało pomocy rodzimemu przemysłowi, który produkował surowce i sprzęt do budowy sieci. W 1922 roku zakłady Norblin i Busch w Warszawie uruchomiły produkcję drutu, firma Kabel Polski w Bydgoszczy dostarczała Ministerstwu Poczt i Telegrafów złączki, przewody izolowane i kable. Rząd wspierał produkcję antyimportową. W 1920 roku powstały w Łodzi Państwowe Zakłady Telegraficzne i Telefoniczne podległe Ministerstwu Poczt i Telegrafów. Od 1931 roku, po połączeniu z Państwową Wytwórnią Łączności, występowały pod nazwą Państwowe Zakłady Tele- i Radiotechniczne, z fabrykami w Łodzi, Warszawie i z otwartą tuż przed II wojną światową nowoczesną fabryką w Poniatowej pod Opolem Lubelskim. Zatrudniały 4500 osób, stając się największym przedsiębiorstwem przemysłu radiotechnicznego w kraju.

Z przyczyn strategicznych państwo dążyło do przejmowania sieci telefonicznych od prywatnych koncesjonariuszy. Wykupienie sieci nastąpiło najpierw w małych ośrodkach, jak Brześć, Częstochowa, Kutno, Radom czy Zamość. Inaczej sytuacja wyglądała w Warszawie. Koncesja otrzymana przez Towarzystwo Cedergren wygasła w listopadzie 1919 roku. Szwedzka firma wystąpiła do władz polskich o jej przedłużenie. Po kilkuletnich negocjacjach powołano w 1922 r. Polską Akcyjną Spółkę Telefoniczną (PAST), w której 3/7 kapitału należało do Cedergrena, 2/7 do rządu, a 1/7 zarezerwowano dla prywatnego kapitału polskiego. Spółkę tę można potraktować według dzisiejszych kryteriów jako typowy przykład partnerstwa publiczno-prywatnego.

Polski rząd wniósł do spółki sieci telefoniczne w Łodzi, Lwowie, Borysławiu wraz z tamtejszym zagłębiem naftowym, Lublinie, Białymstoku, Sosnowcu z Zagłębiem Dąbrowskim. Koncesja miała trwać 25 lat, Cedergren otrzymał 15 mln koron jako ekwiwalent wartości sieci warszawskiej, sumę tę polski rząd miał wpłacić w formie 7 proc. obligacji, 12 mln koron niezwłocznie, a 3 mln w ratach przez 25 lat. Warszawska sieć telefoniczna mogła działać dalej bez konieczności wykupu, skarb państwa miał zapewnione korzystanie z dochodów spółki i szybki rozwój central telefonicznych przez firmę o dużym doświadczeniu i dostępie do najnowocześniejszych technologii, zaoszczędzone sumy na budowie central i sieci przez PAST można było przeznaczyć na rozwój telefonizacji w innych miastach i regionach kraju. Współpraca przemysłowa z neutralną Szwecją trwała przez cały okres międzywojenny. Warszawskie koleje podmiejskie pomagała elektryfikować ASEA (dzięki niej do dziś pociągi podmiejskie mają barwę flagi szwedzkiej — kolory żółty i niebieski), której trzywagonowe składy elektryczne jeździły jeszcze za PRL-u, w Centralnym Okręgu Przemysłowym produkowano armaty przeciwpancerne na licencji Boforsa, który dostarczał również inne rodzaje uzbrojenia, w tym armaty przeciwlotnicze. W 1924 roku Ericsson założył Polską Akcyjną Spółkę Elektryczną (PASE), produkującą sprzęt telefoniczny i sygnalizacji kolejowej na potrzeby rynku polskiego. PASE miała własne warsztaty teletechniczne w Warszawie, ale wzrastający popyt skłonił spółkę do otworzenia Wytwórni Telefonów i Sygnałów Kolejowych Telsyg w Katowicach-Wełnowcu. W odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie krajowe i zgodnie ze wskazaniami rządu, spółka otworzyła ponadto w 1938 roku nowoczesną fabrykę na terenie COP w Radomiu (obecnie RWT).

W 1939 roku działało w Polsce 41 zakładów tej branży o rocznej produkcji sprzętu telefonicznego wartości 16,5 mln złotych. Liczba aparatów telefonicznych w porównaniu ze stanem w 1919 roku wzrosła z 35 tys. do blisko 300 tys., a liczba abonentów z 31 tys. do 225 tys. Warszawa w 1939 roku przekroczyła liczbę 77 tys. abonentów i 90 tys. numerów. Ericsson pierwszy na świecie zastosował telefoniczne zegarynki, jednocześnie wprowadził je w latach 30. w Sztokholmie i w... Warszawie.

Należy wspomnieć, że pracownicy polskich telefonów w czasie okupacji oddali niemałe usługi ojczyźnie, zdobywając informacje wywiadowcze, organizując telefonię podczas powstania warszawskiego. Szwedzko-polska spółka PAST i w tej dziedzinie zapisała piękną kartę. Jej dyrekcja współpracowała z polskim podziemiem. M. in. za pośrednictwo w przekazywaniu informacji z Warszawy do rządu polskiego w Londynie Niemcy w 1941 r. aresztowali czterech Szwedów, w tym dyrektora PAST inż. S. Häggberga.

W pogoni za światem

II wojna światowa zniszczyła dorobek Polski niepodległej w dziedzinie telekomunikacji. W samej Warszawie trzeba było zaczynać niemal od zera. Pierwsza odbudowana centrala telefoniczna przy ul. Piusa (dziś Piękna) obsługiwała w 1945 roku 5500 numerów, czyli tyle ile pierwsza centrala w 1904 roku!

Sytuacja polityczna nie sprzyjała rozwojowi nowoczesnej telekomunikacji. Co prawda w latach 40. podjęto próbę współpracy z Ericssonem, ale zostały one zerwane, opóźniając technologicznie polską telefonię o dobre kilkanaście lat. Władza nie ceniła zalet telefonu jako narzędzia kontaktowania się obywateli między sobą i raczej je ograniczała. W efekcie wskaźnik 100 tys. telefonów w Warszawie, osiągnięty w 1939 r. przekroczono w stolicy dopiero w latach 60., ale i tak na montaż telefonu stacjonarnego zwykły zjadacz chleba czekał w PRL od kilku nawet do 25 lat. Tymczasem w okresie międzywojennym telefon w Warszawie dostawało się od ręki. Pamiętajmy również o tym, że telefon, jeden z najważniejszych wynalazków ludzkości, trafił do Polski zaledwie w 4 lata po jego opatentowaniu i zastosowaniu w USA. Z telefonią komórkową w końcu XX wieku tego sukcesu nie udało się powtórzyć, niemniej jej obecny rozwój w Polsce można porównać do światowej dynamiki. I to napawa optymizmem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Markiewicz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu