Bycza Clinton, niedźwiedzi Trump

Michał Stajniak, Analityk Rynków Finansowych XTB
08-11-2016, 17:28

To ostatnia sesja giełdowa niepewności przed wynikami wyborów w Stanach Zjednoczonych.

Głosowanie trwa i ze względu na wielkość kraju, koniec głosowania i exit polls będą pojawiały się już od pierwszej w nocy jutrzejszego dnia, aż do europejskiego poranka. Sondaże oraz prawdopodobieństwo są po stronie Clinton, choć wszystko mieści się w granicy błędu statystycznego, dlatego większość finansowego świata nie planuje odpoczywać przez najbliższe kilkanaście godzin. 

Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych w znaczący sposób różnią się od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce, czy w większości europejskich państw. W przypadku USA, każdy stan ma do dyspozycji głosy elektorskie. W przypadku wygrania przez kandydata większości w danym stanie, zgarnia on wszystkie głosy elektorskie. Do wygrania wyborów potrzeba 270 głosów elektorskich z 538. Bazując na ostatnich sondażach Clinton powinna mieć ich 272, natomiast Donald Trump 266. Jak widać wystarczy jeden stan, aby zmienić cały wynik wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.

Każdy z kandydatów ma swoje kluczowe stany. W przypadku kandydatki Demokratów, Hilary Clinton jest to Kalifornia - stan o największej ilości głosów elektorskich, natomiast w przypadku Donalda Trumpa jest to Teksas, nie mniej ważny stan w wyścigu po fotel prezydencki. Najważniejsze podczas jutrzejszej nocy będą wyniki tzw. swing states, czyli stanów, gdzie poparcie dla obu kandydatów jest wyrównane. Kluczem w tym przypadku może być Floryda, dla której wyniki poznamy już po pierwszej w nocy polskiego czasu. Floryda posiadając 29 głosów elektorskich jest największym tego typu stanem. Ostatnie sondaże wskazują na wygraną Trumpa w tym stanie, chociaż jest ono minimalne. Zgarnięcie stanu przez Clinton może wykluczyć możliwość wygranej przez kandydata Republikanów. 

Zmienność na rynkach była dzisiaj ograniczona. Inwestorzy nie chcieli kupować akcji w ostatniej sesji przed wyborami, chociaż końcówka sesji w Europie przynosi nieznacznie wzrosty. Clinton to dla rynków stabilniejszy wybór gwarantujący kontynuację dotychczasowej polityki. Z kolei Trump jest to mieszanka wybuchowa, która przynajmniej teoretycznie może przynieść niepewność na rynkach. Oczywiście największe rynki giełdowe na świecie będą zamknięte na początku wyników w USA, ale pierwsze reakcje będą widoczne na rynku terminowym oraz na rynkach japońskich oraz chińskich. 

Na koniec sesji europejskiej DAX znajduje się minimalnie pod kreską na poziomie 0,05%, CAC 40 zyskuje marginalnie 0,02%, natomiast brytyjski FTSE 100 zyskuje aż 0,32%, głównie za sprawą spółek wydobywczych. W przypadku Wall Street po początkowych spadkach, indeksy zaczynają powoli odrabiać straty. S&P 500 zniżkuje 0,10%, natomiast DJIA wzrasta o 0,29%, a Nasdaq zyskuje 0,24%. 

WIG20 zachowuje się dzisiaj naprawdę nieźle w porównaniu do pozostałych rynków. Jest to prawdopodobnie związane z niewielkim optymizmem w stosunku do wygranej Clinton, zaś z drugiej niewielkim wpływie wyników wyborów na polską gospodarkę. WIG20 na koniec sesji zyskał 1,22%, chociaż zamknięcie miało miejsce jeszcze wyraźnie poniżej 1800 punktów. 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Stajniak, Analityk Rynków Finansowych XTB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Bycza Clinton, niedźwiedzi Trump