Bytom ma służyć za wzór odnowy

opublikowano: 06-11-2016, 22:00

Rewitalizacja śląskiego miasta ma być modelowa. Pójdzie na to prawie miliard złotych.

Rewitalizacja to szansa nie tylko dla miast. To także gwarancja zamówień dla branży budowlanej, a przede wszystkim poprawa warunków życia i pracy mieszkańców. Z ostatniego raportu NIK wnika, że lokalne programy rewitalizacji nie zawsze spełniały swoje zadanie. Wiele miast wprowadzało je dla wybranych terenów chaotycznie, realizując tylko inwestycje dotowane z unijnych funduszy, np. remontowały tylko drogi zamiast wprowadzać kompleksowe pomysły na łagodzenie najważniejszych problemów: bezrobocia, ubóstwa, przestępczości, braku mieszkań. Takich właśnie problemów nie brakuje w Bytomiu.

Kolonia Zgorzele — dawne osiedle robotnicze. Takich miejsc w Bytomiu jest wiele. Wkrótce mają zyskać nowy charakter.
Zobacz więcej

NOWY POWIEW:

Kolonia Zgorzele — dawne osiedle robotnicze. Takich miejsc w Bytomiu jest wiele. Wkrótce mają zyskać nowy charakter. HUBERT KLIMEK, UM BYTOM

A dochodzą do tego zniszczone budynki, niedostosowanie przestrzeni publicznej do potrzeb mieszkańców, szkody górnicze, zanieczyszczone powietrze... wymieniać można długo. To wszystko ma się jednak zmienić. Bytom jest jednym z trzech miast — obok Łodzi i Wałbrzycha — które mają wypracować (przy wsparciu Ministerstwa Rozwoju) modelowe rozwiązania. — Właśnie te miasta zostały uznane za mające najwięcej problemów w Unii Europejskiej i wymagające dodatkowego wsparcia — tłumaczą w bytomskim ratuszu.

Postawienie tego miasta „na nogi” będzie kosztowało prawie miliard złotych. Problem w tym, że wykorzystanie unijnych funduszy, które częściowo mają sfinansować pomysły samorządowców, stoi pod znakiem zapytania. Unia skrupulatnie pilnuje terminów, a w Bytomiu jest poślizg. — Ponieważ mamy już czwarty kwartał 2016 roku, a program rewitalizacji w nie został jeszcze nawet przyjęty przez radę miasta, czyli formalnie go nie ma, pojawiają się realne zagrożenia dla wydatkowania pieniędzy w ramach Obszaru Strategicznej Interwencji (OSI) — alarmują przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego.

Miasto zakłada jednak, że do końca roku przedstawi marszałkowi dopracowany Gminny Program Rewitalizacji (GPR). Na razie wciąż trwają konsultacje społeczne. A co planuje Bytom? Najbardziej spektakularne działania dotyczą dzielnic Bobrek, Śródmieście i Rozbark, ale niektóre duże przedsięwzięcia mają poprawić jakość życia w całym mieście, np. budowa Bytomskiej Centralnej Trasy Północ-Południe BCT N-S czy tzw. węzłów przesiadkowych. Nie zabraknie też zachęt dla biznesu. Magistrat chce zagospodarować z myślą o inwestorach niszczejące tereny, np. po dawnej Kopalni Węgla Kamiennego Rozbark, a także zapewnić miejscowym przedsiębiorcom lokale.

— W pierwszym etapie, czyli od 2017 roku, planujemy realizację projektów infrastrukturalnych. To warunekrozpoczęcia kolejnych działań — nieinwestycyjnych. W planach mamy m.in. przygotowanie lokali dla Centrów Usług Społecznych, dla organizacji pozarządowych, lokali socjalnych, chronionych, a także rewitalizację kwartałów budynków i przestrzeni miejskich w różnych podobszarach. Na tym etapie realizowane będą też projekty z zakresu termomodernizacji i ochrony dziedzictwa — informuje Aleksandra Szatkowska z bytomskiego ratusza.

Działania nieinwestycyjne będą dotyczyły m.in. aktywizacji bezrobotnych, wsparcia wykluczonych społecznie, a także projekty organizacji pozarządowych przygotowywane z myślą o osobach starszych. Zaplanowane przez rząd prawie miliard złotych ma iść na wszystkie działania zaplanowane przez miasto w najbliższych latach.

Uznany za Obszar Strategicznej Interwencji Bytom ma obiecane m.in. 100 mln euro na wsparcie działań rewitalizacyjnych, przy czym 55 proc. ma być wydane na projekty inwestycyjne, a 45 proc. na nieinwestycyjne. Poza tym miasto liczy także na konkursy unijne z Regionalnego Programu Operacyjnego (RPO).

— Żeby rozwiązać wszystkie problemy miasta, potrzeba o wiele więcej pieniędzy niż już obiecane i te, które można pozyskać w unijnych konkursach w ramach RPO. Będziemy sięgali także po pieniądze z Europejskiego Banku Inwestycyjnego i oczywiście — własne — mówi Aleksandra Szatkowska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu