Po nieudanych próbach przejęcia producenta płaszczy i dwóch fatalnych emisjach spółka planuje kolejną i znowu wierzy w jej powodzenie.
Zarząd odzieżowego Bytomia, który ma na koncie dwie nieudane emisje oraz kosza od warmińsko-mazurskiego wojewody w sprawie prywatyzacji Warmii, wydaje się być niezrażony wcześniejszymi porażkami.
— Po skomercjalizowaniu Warmii nie wykluczamy, że zechcemy wykupić część akcji tej spółki — mówi Artur Morawiec, który odpowiada za finanse Bytomia.
W połowie stycznia minął termin złożenia oferty prywatyzacyjnej Warmii. Bytom na transakcję nie miał pieniędzy (choć dwa razy intensywnie próbował zdobyć finanse przez emisję akcji). Jednak i to nie zniechęciło spółki. Na 24 marca zwołano walne, na którym akcjonariusze mają przegłosować dwie uchwały, które pozwolą na dokapitalizowanie Bytomia. Pierwsza dotyczy emisji obligacji na okaziciela o wartości 4 mln zł oraz nie więcej niż 4 mln akcji z wyłączeniem prawa poboru dla dotychczasowych akcjonariuszy.
— Nie wiem, czy są prowadzone rozmowy z potencjalnymi kupującymi. W porównaniu z poprzednimi emisja jest mniej ryzykowna. Dotyczy mniejszej liczby akcji — przekonuje Artur Morawiec.
Odzieżowa spółka ze Śląska w poniedziałek podała wyniki finansowe za ubiegły rok. Jej przychody wyniosły 117,3 mln zł, a strata netto 0,5 mln zł. Zarząd stratę wyjaśnił spadkiem eksportu oraz ograniczeniem zakupów przez krajowych pośredników handlowych. Rok wcześniej przychody spółki sięgnęły 87,2 mln zł a zysk 6,9 mln zł.
Magdalena Brzózka