BZ WBK na fali, Millennium z prądem

Mateusz Morawiecki, szef BZ WBK, mówi, że nadeszły najlepsze czasy dla banku. Millennium szykuje się na gorszy rok.

W tak dobrym nastroju jak wczoraj podczas konferencji wynikowej Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK, nie prezentował się dawno. A przecież trzy miesiące temu, na koniec III kwartału 2011 r., z dużą rezerwą wypowiadał się na temat prognoz na 2012 r. Wczoraj było zupełnie inaczej. — To jest dla naszego banku najlepszy czas, minione kwartały i te, które przyjdą — mówi Mateusz Morawiecki.

Tłumaczy, że sytuacja w UE wygląda dzisiaj znacznie lepiej niż pod koniec roku, lepsze są też prognozy dla Polski.

— Widzimy cały czas popyt na kredyty. Firmy inwestują w bazę technologiczną, nowe projekty — mówi Mateusz Morawiecki. Poprawa otoczenia makro to jedno. Prezes Morawiecki mówi, że na korzyść banku działają zaostrzone regulacje nadzoru, bo porządkują rynek.

— Pole gry jest wyrównane, jest bardziej sprawiedliwie. Ostrzejsze reguły powodują, że nam jest łatwiej. Różne sposoby obchodzenia regulacji rynkowych są coraz mniej dostępne — mówi Mateusz Morawiecki.

Dwucyfrowa dynamika

Na ten rok szef BZ WBK zapowiada ekspansję zakrojoną na szeroką skalę. Dynamika kredytów ma osiągnąć dwucyfrowy poziom (znacząco wzrośnie zaangażowanie na rynku kredytów hipotecznych). Zyski też będą wyższe niż w ubiegłym roku, kiedy wyniosły 1,2 mld zł (1,04 mld zł w 2010 r.).

— Oczekiwania są bardzo optymistyczne: wolumeny mają bardzo agresywnie rosnąć — o 15 proc. detal i 10 proc. korporacje — mówi Tomasz Bursa, analityk Ipopema Securities. Zwraca uwagę na przeciętny wynik BZ WBK w IV kwartale. Wynik odsetkowy wzrósł tylko o 8 proc. Pytanie, dlaczego bank zdecydował się podnieść ceny depozytów, mimo że miał dobrą sytuację płynnościową (wskaźnik kredyty/depozyty wynosił 84 proc.)?

— BZ kosztem marży zdecydował się trzymać depozyty. Może chodzi o przygotowania do mocnego uderzenia wolumenowego w tym roku, i to na duże kredyty dla dużych korporacji, w które bank, wspierany przez Santandera, chce wejść. Na to potrzebne będą depozyty — mówi Tomasz Bursa. Chwali bank za dyscyplinę kosztową. Gdyby nie jednorazowy wydatek związany z amortyzacją, koszty zwiększyłyby się w 2011 r. tylko o 2 proc. A gdyby nie wzrost składki do BFG i kosztów wynajmu, to koszty byłyby płaskie.

— Zarząd zapowiada, że w tym roku też będą takie. BZ dołącza do ligi banków, jak PKO BP, które są w stanie notować wzrost kosztów poniżej inflacji — mówi Tomasz Bursa.

Niskie koszty ryzyka

Millennium też nieźle zarządza kosztami (wzrost o 3,9 proc. r/r), a pod ścisłą kontrolą trzyma koszt ryzyka. W 2011 r. spadł do 45 p.b. i był niższy od zakładanego poziomu o 50 p.b.

— Koszty zostały zredukowane, koszty ryzyka również były niskie i dzięki temu wynik netto był powyżej oczekiwań — mówi Andrzej Powierża, analityk DM Banku Handlowego.

Chodzi o wyniki za IV kwartał: 125 mln zł przy rynkowym konsensusie 112 mln zł. W całym roku bank zarobił 466 mln zł, wobec 326 mln zł w 2010 r. Bogusław Kott, prezes Millennium, nie jest takim optymistą jak Mateusz Morawiecki, znacznie skromniejsze są też plany banku.

— Warunki będą trudniejsze niż w 2011 r. Zakładamy dobre zwyżki w detalu i korporacjach — mówi prezes Kott. W 2012 r. chce postawić przede wszystkim na zwiększenie sprzedaży krzyżowej do bazy klientów i poprawić sprzedaż kredytów gotówkowych. W 2011 r. bank udzielał ich po 50-60 mln zł miesięcznie. Millennium zamierza zatrzymać ubiegłoroczny zysk, stosując się do zaleceń nadzoru. Zarząd BZ WBK jeszcze nie podjął decyzji w sprawie dywidendy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / BZ WBK na fali, Millennium z prądem