Carbo-Koks jest wydmuszką

opublikowano: 16-03-2016, 22:00

Półtora roku temu zaczęła się „restrukturyzacja” bytomskiej koksowni. Firma jest bankrutem, którego nie stać… nawet na upadłość

Mamy nowe informacje w sprawie Carbo- -Koksu (CK) — koksowni, której właścicielami w równych częściach są Stanisław Churas (równocześnie prezes), Tomasz Kędziora i skłócony z nimi Marcin Klimas. W połowie lutego sąd oddalił wniosek o upadłość spółki, uznając, że jej majątek nie wystarczy nawet na koszty postępowania upadłościowego. Według sądu, CK jest niewypłacalny, a jego zobowiązania (co najmniej 77,9 mln zł) są o wiele wyższe niż majątek (8,1 mln zł), który w dodatku prawie w całości jest zastawiony. Z jego sprzedaży można osiągnąć maksymalnie 1,63 mln zł. Do końca października 2015 r. koksownia straciła na czysto 6,8 mln zł, przy czym kwota ta byłaby dużo większa, gdyby nie 16 mln zł zysku ze sprzedaży majątku CK. Nieruchomości firmy są obciążone hipotekami na, bagatela, 280 mln zł! Na CK ciąży też poręczenie kredytu, warte 40 mln zł, a spółka dodatkowo zobowiązana jest do zwrotu 9,75 mln zł dotacji z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.

W sieci powiązań

Doprowadzenie do tak katastrofalnej sytuacji w CK pokrywa się z okresem określanym przez zarząd spółki jako restrukturyzacja. Od jesieni 2014 r. pełnomocnikiem CK ds. restrukturyzacji jest Władysław Greczkowicz, znany bytomski biznesmen i znajomy Stanisława Churasa. Od tego czasu głównymi kontrahentami CK są dwie firmy, powiązane z Władysławem Greczkowiczem: ABG, kontrolowana przez jego synów, oraz AMK Koks, której prezesem jest Kazimierz Kulesza, były pracownik ABG. Zdaniem Marcina Klimasa, CK na relacjach z nimi tylko traci — m.in. na kupowaniu węgla po zawyżonych cenach i sprzedawaniu koksu poniżej wartości rynkowej. Z ustaleń Piotra Zymka, wyznaczonego przez sąd zarządcy przymusowego, wynika natomiast, że tylko w 2015 r. CK sprzedała ABG i AMK Koks bardzo dużą część maszyn i urządzeń o wartości księgowej aż 119,6 mln zł. Zdaniem Piotra Zymka, należałoby zbadać wartość tych umów i zweryfikować, czy nie powinny zostać uznane za bezskuteczne w związku z tym, że dokonano ich tuż przed złożeniem wniosków o upadłość CK. Marcin Klimas uważa, że zbadane powinny być też transakcje późniejszej dzierżawy sprzedanego majątku. Wspólnik CK jest przekonany, że spółka wynajmuje maszyny od ABG i AMK Koks po wysokich, nierynkowych stawkach.

Rzekoma stabilność

Kiedy w październiku 2014 r. pierwszy raz pisaliśmy o CK, Stanisław Churas zapewniał, że „współpraca z panem Greczkowiczem pozwoli na poprawę kondycji CK”. Dziś to… podtrzymuje. Za jedyny problem uznaje „nieuczciwego wspólnika, który szkaluje firmę i działa na jej niekorzyść”.

— Współpraca z ABG i panem Greczkowiczem dała CK stabilność i możliwość dalszego rozwoju. Utrzymaliśmy zatrudnienie, a wynagrodzenia pracowników są wypłacane w terminie, co w obecnej sytuacji rynku hutniczo-górniczego na Śląsku jest właściwie ewenementem — twierdzi Stanisław Churas. Tyle że prawie cała załoga koksowni nie jest dziś zatrudniona w CK, ale… w jednej z firm, związanych z Władysławem Greczkowiczem. On też jest zadowolony ze swoich osiągnięć na stanowisku pełnomocnika CK ds. restrukturyzacji.

W październiku 2014 r. informowaliśmy, że bytomska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie działania na szkodę Carbo-Koksu. Dziś wiemy, że przez te prawie półtora roku nie zrobiła prawie nic.

— Firma jest stabilna, a obecne kontrakty gwarantują jej dalszy rozwój — uważa Władysław Greczkowicz.

Bezczynni śledczy

O tym, czy tak wyglądająca restrukturyzacja przyniosła CK cokolwiek dobrego, już dawno mogłaby ustalić bytomska prokuratura. Marcin Klimas o wydarzeniach w CK zawiadamiał ją już w 2014 r. Prokurator jednak, uwierzywszy w zapewnienia Stanisława Churasa, że do żadnych przestępstw nie doszło, postanowił nie prowadzić śledztwa. Decyzję podjął, nie znając umów łączących CK z firmami powiązanymi z Władysławem Greczkowiczem i nie weryfikując raportu byłego głównego księgowego CK, który mówił wprost o „niby restrukturyzacji” spółki i potwierdzał zarzuty Marcina Klimasa. Te zaniedbania wytknął śledczym Sąd Okręgowy w Katowicach. W połowie stycznia 2016 r. nakazał im ponowne wszczęcie śledztwa.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 14 października 2014 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy