Wiceprezes Pioneer Investment Management John Carey uważa, że należy spodziewać się jeszcze dwóch lat "imponującego" wzrostu amerykańskiego PKB w obecnym cyklu koniunkturalnym.
Gospodarka amerykańska nadal będzie się rozwijać i nie ma obaw związanych z inflacją - powiedział Carey podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami w Warszawie.
Zdaniem Careya, amerykański deficyt budżetowy nie jest szczególnie kłopotliwy i był on "świadomym narzędziem służącym pobudzeniu gospodarki".
Według niego deficyt w następnych latach powinien maleć, m.in. ze względu na dodatkowe przychody budżetu amerykańskiego, pochodzące z nowych podatków.
W lipcu br. administracja prezydenta USA Georga W. Busha ogłosiła, że deficyt budżetowy USA będzie w tym roku znacznie mniejszy, niż przewidywano, ponieważ niespodziewanie wzrosły dochody z podatków.
Jeszcze w lutym oceniano, że deficyt osiągnie w roku 2005 wysokość 427 miliardów dolarów. Jednak już w czerwcu okazało się, że w pierwszych 9 miesiącach tego roku podatkowego (który rozpoczął się 1 października 2004 i zakończy 30 września br.) wyniósł 251 mld dolarów, tj. o 76 mld mniej, niż przewidywano.
Na początku lipca br. Kongresowe Biuro Budżetowe szacowało, że deficyt, który w 2004 r. osiągnął wartość 412 mld dolarów, w tym roku wyniesie prawdopodobnie tylko około 325 mld dolarów.
Przyczyną są o 15 procent wyższe, niż oczekiwano, dochody z podatków, przy czym w wypadku korporacji wzrosły one aż o 40 procent. Indywidualni podatnicy płacili większe podatki przede wszystkim od zysków kapitałowych, dzięki hossie na giełdzie w ostatnim roku.
Carey podkreślał m.in., że dobra koniunktura giełdowa pozwoli amerykańskiemu budżetowi pozyskać z rynku kapitałowego nowe wpływy.
Dodał, że rynki kapitałowe powinny też dobrze zareagować na nowego szefa Fed (Rezerwa Federalna USA). Obecnie wymieniane kandydatury są - jego zdaniem - dobrze oceniane przez rynek, a odejście Alana Greenspana z Rezerwy Federalnej pod koniec 2005 nie będzie oznaczało szczególnej cezury w zarządzaniu Fed.
Zdaniem zarządzającego amerykańskimi funduszami Pioneer, szczególnie dochodowe w przyszłości inwestycje w akcje amerykańskie dotyczą spółek m.in. z sektorów surowcowych, energetyki, dóbr konsumpcyjnych, szeroko rozumianej ochrony zdrowia.
Carey przyznał, że do inwestycji w akcje wielkich koncernów farmaceutycznych, które mają problemy z pozwami związanymi ze szkodliwością niektórych produkowanych przez nie leków, należy podchodzić bardzo ostrożnie. Zwrócił jednak uwagę, że bardzo interesujące mogą być inwestycje w firmy biotechnologiczne, firmy produkujące środki higieny osobistej, zajmujące się wyposażeniem medycznym, zarządzaniem sieciami aptek czy ubezpieczeniami zdrowotnymi.
Polscy inwestorzy mogą obecnie lokować swoje oszczędności w akcjach amerykańskich za pośrednictwem polskich funduszy inwestycyjnych działających na rynku USA. Dostępna jest także możliwość lokowania pieniędzy na amerykańskiej giełdzie za pośrednictwem funduszy ubezpieczeniowych oraz zagranicznych funduszy oferujących swoje produkty w Polsce.
Również otwarte fundusze emerytalne inwestują na rynkach zagranicznych w tym na rynku amerykańskim. Akcje tamtejszych spółek mogą także kupować za pośrednictwem biur maklerskich indywidualni inwestorzy.
Carey dodał, że zarządzający będą z coraz większą uwagą analizować portfele firm pod kątem inwestycji na świecie, w tym także - w Polsce.
"Rynek polski będzie odgrywać coraz większą rolę" - powiedział Carey. Jego zdaniem, coraz bardziej interesujące dla akcjonariuszy globalnych firm może być inwestowanie w różnych krajach, w tym w Polsce, ze względu na dywersyfikację przychodów oraz wpływ tych inwestycji na rozwój gospodarczy krajów, w których inwestują.