Carlyle Group po ponad roku zwija interesy nad Wisłą

KL
opublikowano: 2008-11-27 00:00

Fundusz private equity wycofuje się z Polski. Przez rok nie przeprowadził ani jednej inwestycji.

Fundusz private equity wycofuje się z Polski. Przez rok nie przeprowadził ani jednej inwestycji.

Carlyle Group, jeden z globalnych funduszy private equity, ponad rok temu otworzył biuro w Warszawie. Miało ono zarządzać inwestycjami grupy w Europie Środkowej i Wschodniej. Fundusz miał skoncentrować się na inwestycjach kapitałowych i przejęciach dobrze rokujących firm. Teraz ogłosił, że likwiduje warszawskie biuro. Od początku działalności nie sfinalizował w Polsce ani jednej transakcji. Według przedstawicieli Carlyle Group, klimat inwestycyjny jest obecnie niekorzystny. Dlatego nie ma potrzeby zatrudniać osób dedykowanych do naszego regionu. Szefem polskiego biura był Ryszard Wojtkowski. Według eFinancialNews, cały dziesięcioosobowy zespół zostanie zwolniony. Nie udało nam się tego potwierdzić w biurze funduszu.

Jacek Siwicki, partner w Enterprise Investors (EI), nie zgadza się z opinią co do "nieprzychylnego klimatu" w naszym kraju.

— Mam nadzieję, że nasze dwie niedawne inwestycje, czyli zakup 60 proc. akcji w spółce Wema (prawie 150 mln zł) oraz skutecznie zrealizowane wezwanie na akcje giełdowej spółki Kofola-Hoop (prawie 500 mln zł), wskazują, że nie narzekamy na okazje do inwestowania dużych kwot w obiecujące firmy — mówi Jacek Siwicki.

Dodaje, że EI utworzył też fundusz typu venture capital pracujący nad inwestowaniem w mniejsze spółki. Wkrótce może poinformować o jego pierwszej inwestycji.

— Przypomina mi się stara anegdota o Tomaszu Bacie, sławnym producencie butów. Jego konkurenci mówili, że w Afryce nie ma rynku na buty, bo wszyscy chodzą boso, a Bata uznał, że rynek ma ogromny potencjał właśnie dlatego, że wszyscy chodzą boso — podsumowuje Jacek Siwicki.