To najwyższe ceny miedzi od 2011 roku, a więc już od dekady. Jeszcze ciekawsze jest jednak to, że historyczne rekordy notowań tego metalu nie są już daleko od obecnych poziomów – 10 lat temu ukształtowały się one bowiem w okolicach 4,60 USD za funt. Biorąc pod uwagę obecną dynamikę notowań miedzi, ten poziom jest w zasięgu kupujących nawet w perspektywie kilku dni.
Notowania miedzi od dłuższego czasu są wspierane przez kilka głównych czynników. Po pierwsze, konsumpcja i import w Chinach w ostatnich miesiącach utrzymywały się na wysokich poziomach. Po drugie, ogromny program stymulacyjny w Stanach Zjednoczonych powinien przyczynić się do większej aktywności lokalnego przemysłu i rozwoju inwestycji w infrastrukturę, co jest korzystne dla popytu na miedź.
Po trzecie, miedź jest ważnym beneficjentem transformacji energetycznej – jest wykorzystywana w branży energii odnawialnej, przy produkcji samochodów elektrycznych, itp. Po czwarte, w ostatnim czasie pojawiały się obawy o stabilność produkcji miedzi w Ameryce Południowej, w tym w Chile, czyli kraju odpowiadającym za prawie jedną trzecią globalnego wydobycia tego metalu.
Niemniej, w ostatnim czasie z Chin zaczyna napływać coraz więcej niepokojących wiadomości, które budzą obawy o rychłe wyhamowanie rajdu cen miedzi. Wiele niepewności na rynek wprowadziły sugestie przedstawicieli chińskich władz o konieczności kontrolowania cen miedzi w kraju ze względu na jej strategiczne znaczenie dla rozwoju gospodarczego Państwa Środka.
Ponadto, obecnie zaczynają pojawiać się sygnały, że popyt na miedź w Chinach wyhamowuje. Kontrakty w Szanghaju zaczęły być notowane z dyskontem w stosunku do tych z LME, co sugeruje, że chińscy traderzy wykorzystują obecny rajd cen miedzi do tego, aby sprzedawać ten metal. Poza tym w ostatnim czasie inwestycje infrastrukturalne w Chinach zaczęły wyhamowywać, głównie ze względu na rosnące ceny surowców, co sugeruje, że dalsze zwyżki cen miedzi musiałyby być napędzane popytem w innych krajach.