Po dotarciu notowań ropy naftowej do okolic najniższych poziomów w tym roku, cena tego surowca ma potencjał do odbicia w górę, chociażby z technicznego punktu widzenia. Tymczasem fundamenty tego rynku nadal są chwiejne – duże obawy budzą przede wszystkim perspektywy popytu na ropę naftową na świecie w obliczu pogarszających się danych makro w Stanach Zjednoczonych oraz kontynuacji konfliktu handlowego USA i Chin. W tej ostatniej kwestii, szczególnie istotny będzie przyszły tydzień, ponieważ rozpocznie się nowa tura negocjacji handlowych pomiędzy tymi globalnymi potęgami. Warto jednak wspomnieć o tym, że szanse na trwałe porozumienie na razie są niewielkie.
Negatywnym akcentem podczas wczorajszej sesji były także słowa ministra energii Arabii Saudyjskiej, Abdulaziza bin Salmana, o przywróceniu w całości saudyjskiego wydobycia ropy naftowej do poziomów sprzed ataków dronowych z 14 września. Tym samym, Arabia Saudyjska ponownie produkuje ponad 5% globalnej podaży ropy naftowej.
Tymczasem dzisiaj o bilansie całej sesji mogą zadecydować późniejsze dane z amerykańskiego rynku pracy, a także informacje o ilości funkcjonujących wiertni w USA. Niemniej, po serii spadków, zakończenie dzisiejszej sesji na plusie jest bazowym scenariuszem.
Cena ropy naftowej przy tegorocznych minimach
Bieżący tydzień na rynku ropy naftowej jak dotychczas upływał pod znakiem wyraźnych przecen. Notowania ropy WTI wczoraj sięgnęły nawet okolic 51 USD za baryłkę, a cena ropy Brent zbliżyła się do 56 USD za baryłkę – w obu przypadkach, były to ceny bliskie tegorocznych minimów. Już wczoraj notowania ropy naftowej odbiły w górę i dzisiaj rano kontynuują wzrosty.