Cena ropy zdeterminuje poziom wyników Orlenu

Tomasz Furman
opublikowano: 11-04-2002, 00:00

Kurs ropy naftowej jest jednym z podstawowych czynników mających wpływ na osiągane przez PKN Orlen wyniki finansowe, a w konsekwencji i notowania akcji spółki na warszawskim parkiecie. W ostatnio opublikowanym raporcie kwartalnym władze koncernu tłumaczyły spadek przychodów i zysków przede wszystkim zniżką cen paliw, marż rafineryjnych, ropy naftowej oraz średniego kursu dolara. Dodatkowo, niekorzystne tendencje na rynkach światowych pod koniec 2001 r. zostały wzmocnione przez metodę przyjętą do wyceny zapasów. Powoduje ona, że na poziomie przedsiębiorstwa następuje późniejsze przeniesienie skutków zmian kursu ropy naftowej na ceny wyrobów gotowych. To z kolei oznacza, że przy spadku notowań surowca spółka uwzględnia ceny wyższe niż mają faktycznie miejsce na rynku. Dokładnie odwrotny wpływ na wyniki ma sytuacja, gdy następuje wzrost kursu ropy naftowej, tak jak ma to miejsce obecnie. Dzięki temu inwestorzy na ostatnich sesjach wydają się bardziej skłonni kupować akcje spółki na GPW.

Sama tendencja dotycząca kształtowania się cen ropy naftowej to jednak nie jedyny czynnik określający wyniki. W ocenie analityków, ważną rolę odgrywa także marża rafineryjna, która zależy od popytu i podaży na rynku produktów gotowych i rynku surowca. Również w tym przypadku cena ropy naftowej ma pośredni wpływ na wyniki przedsiębiorstw petrochemicznych. Dodatkowo, specjaliści zajmujący się rynkiem paliw od pewnego czasu oczekują zwyżki marż rafineryjnych. Pozytywny wpływ na wyniki ma także tania logistyka paliw. Sieć rurociągów powoduje, że koszty przesyłu są stosunkowo niewielkie. Z tego też powodu na krajowym rynku przewaga konkurencyjna PKN Orlen jest niezagrożona. Jednym z właściwych wariantów rozwoju — przynajmniej dla niektórych analityków — jest planowane połączenie spółki z Rafinerią Gdańską. Proces ten ma przyczynić się do licznych oszczędności oraz wzmocnienia koncernu przed konsolidacją sektora w Europie Środkowej i Wschodniej.

Mimo pozytywnych zmian zachodzących zwłaszcza w otoczeniu PKN Orlen, kurs spółki po osiągnięciu w lutym lokalnego maksimum systematycznie spadał. Powodów zniżek było co najmniej kilka. W wielu przypadkach u ich podstaw leżały jednak zawirowania związane z działaniami głównego akcjonariusza, czyli Skarbu Państwa. Pierwsza fala wyprzedaży była efektem nieakceptowania reguł polegających na mieszaniu polityki z biznesem, której przykładem było aresztowanie prezesa koncernu Andrzeja Modzelewskiego. Później rynek poinformowany został o akcjonariuszach zarejestrowanych na NWZA i przejęciu niemal pełnej kontroli nad spółką przez przedstawicieli Skarbu Państwa. Po zmianach w radzie nadzorczej i zarządzie koncernu wielu inwestorów, zwłaszcza zagranicznych, zaczęło oceniać ryzyko związane z wpływem polityki na działalność przedsiębiorstwa za zbyt duże i postanowiło zmniejszyć swoje zaangażowanie sprzedając posiadane akcje.

Do spadku ceny akcji Polskiego Koncernu Naftowego przyczyniły się również działania kapitału spekulacyjnego. Brak potwierdzenia plotek dotyczących wrogiego przejęcia czy nawet oczekiwanych rezultatów rozmów z potencjalnymi inwestorami branżowymi również tę grupę zmusił do wyprzedaży. Z powodu nie do końca czytelnych reguł związanych z działalnością spółki, zwłaszcza w zakresie realizowania polityki przemysłowej rządu oraz dalszego przebiegu prywatyzacji i konsolidacji sektora w Europie Środkowej, trudno oczekiwać silnych wzrostów cen akcji nawet przy korzystnej sytuacji związanej z krótkookresową poprawą wyników finansowych. Wzrost cen ropy naftowej, marż rafineryjnych czy cen paliw nie wiele zmieni w postrzeganiu spółki, jeżeli realizowana strategia nie będzie korzystna dla wszystkich akcjonariuszy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Furman

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu