Obecnie na rynku złota mamy do czynienia z dwiema istotnymi przeciwstawnymi siłami. Z jednej strony, wysoki poziom inflacji w Stanach Zjednoczonych (i wielu innych krajach świata) skłania wielu inwestorów do kupowania kruszcu – widać to zwłaszcza po dużym popycie na złoto w formie fizycznej, czyli sztabki i monety lokacyjne. Złoto od dziesięcioleci jest uznawane za jeden ze sposobów na ochronę swoich oszczędności przed inflacją – i w długoterminowym ujęciu raczej to się nie zmieni, nawet mimo słabych wyników złota przez ostatni rok.
Z drugiej strony, presję na spadek notowań złota nieustannie wywiera silny amerykański dolar. Obecnie inwestorzy już zaczęli wyceniać duże prawdopodobieństwo podwyżki (a wręcz podwyżek) stop procentowych w USA w 2022 roku, co pozytywnie przekłada się na wartość tej waluty. Wciąż jednak takich zamiarów nie potwierdziła Rezerwa Federalna.
Ogólnie, wiele wskazuje na to, że bieżący rok całościowo będzie na rynku złota rokiem nerwowej konsolidacji. Cena złota oddała część ubiegłorocznych zwyżek, a popyt inwestycyjny na złoto nie jest tak duży jak w poprzednim roku – ale nie zmienia to faktu, że nie widać także istotnego zniechęcenia rynkiem złota. Popyt na kruszec rośnie dla większości jego elementów (biżuteria, sektor przemysłowy, złote monety i sztabki). Jedynie popyt inwestycyjny związany z funduszami ETF jest mniejszy w porównaniu z poprzednim rokiem rekordowych cen złota.