Cenowy rajd wyrobów ze stali

Hutnicze produkty podrożały około 20 proc. rok do roku. To efekt wyższych cen surowców i ochrony rynku przez Brukselę.

Koniec niskich cen na rynku wyrobów stalowych. Od kilku tygodni zaczynają drożeć. Blachy gorącowalcowane i pręty budowlane podrożały około 20 proc. z porównaniu z cenami z ubiegłego roku. Za pierwsze z wymienionych trzeba zapłacić prawie 2,2 tys. zł za tonę, za drugie — ponad 2 tys. zł za tonę. Jedną z przyczyn są drożejące surowce.

— Znacząco podrożały ruda żelaza i złom. Ceny węgla koksującego również osiągają bardzo wysoki poziom. Związane jest to z ograniczeniem ilości dni wydobywczych w chińskim przemyśle oraz przerwami w wydobyciu w Australii, spowodowanymi wzmożonymi opadami i problemami z logistyką w kilku miejscach regionu. Ceny stali poszybowały, bo „koszyk surowców” do jej wytwarzania osiągnął najwyższy poziom od końca 2013 r. — twierdzi Iwona Dybał, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów Stali (PUDS).

Jej zdaniem, wzrost cen stali będziemy obserwować także w pierwszych miesiącach przyszłego roku. Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej (HIPH), uważa, że wówczas może nawet brakować na rynku wyrobów hutniczych. Jego zdaniem odbiorcy obawiają się tego scenariusza i obecnie kupują stal nawet na zapas, co także napędza wzrost cen. Kolejnym powodem podwyżek jest wprowadzenie przez Komisję Europejską ceł na wyroby stalowe m.in. z Chin, Rosji i Białorusi.

— Dzięki temu z Białorusi nie przywozimy prętów budowlanych. Ograniczony został też import blach z Chin — mówi Stefan Dzienniak. Mimo to, krajowi dostawcy wciąż tracą rynek.

— Prognozujemy, że w tym roku, podobnie jak w poprzednichdwóch latach, zużycie stali będzie bardzo wysokie i sięgnie ok. 12,5 mln ton. W pierwszych 10 miesiącach tego roku udział importu w konsumpcji zwiększył się około 3 proc. Część producentów z Europy Zachodniej jest tańsza od polskich — dodaje Stefan Dzienniak.

Krajowi dostawcy twierdzą, że są drożsi, bo mają mniej ulg w zakupie energii niż inni unijni producenci. Liczą na większe preferencje. Na dziś zaplanowano pierwsze, organizacyjne spotkanie zespołu skupiającego zakłady energochłonne, który właśnie ma opracować katalog rozwiązań poprawiających konkurencyjność polskich firm. Stefan Dzienniak ma nadzieję, że odwilż w przetargach infrastrukturalnych pozwoli utrzymać ceny stali na niezłym poziomie. Ostatnio zarówno Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad jak i PKP Polskie Linie Kolejowe przystąpiły do II etapu, czyli zapraszania do składania ofert cenowych w przetargach ogłoszonych ponad rok temu przez poprzednie zarządy. Część tych inwestycji — zwłaszcza kolejowych — będzie wykonana w modelu buduj, więc w przyszłym roku może ruszyć realizacja. Budowlanka jest ważna dla hutnictwa, bo rocznie konsumuje nawet 45 proc. wyrobów z tej branży, choć tegoroczne spowolnienie spowodowało 7-procentowy spadek zakupu stali przez firmy z tego sektora. Drożejąca stal może jednak uderzyć w rentowność kontraktów budowlanych. Grzegorz Grabowski, prezes Torpolu, informuje, że rozpoczynając modernizację linii kolejowych, wykonawcy mogą liczyć na zaliczki. Jeśli jednak nie przewidzą wzrostu cen, muszą do nich dopłacić z własnej kieszeni. Przyznaje jednak, że ostra rywalizacja o kontrakty powoduje, że w ofertach wiele firm raczej nie uwzględnia wyższych kosztów materiałów.

CENOWA PROGNOZA: Hutnicy prognozują, że wysokie ceny koksu i innych surowców utrzymają się nawet trzy kwartały i będą napędzać stawki wyrobów stalowych. [FOT. BLOOMBERG]

Jakub Chojnacki, członek zarządów PORR Polska Infrastructure i PORR Polska Construction

Bacznie przyglądamy się  wzrostom cen paliw, kruszyw oraz stali, szczególnie prętów zbrojeniowych, które w ciągu ostatnich trzech tygodni zdrożały około 20 proc.

Nie tylko wzrost cen, ale niepewność i spore wahania,  mogą, a nawet powinny przyczynić się do wzrostu wycen przyszłych kontraktów. Szczególnie, że w zamówieniach publicznych brakuje racjonalnego podziału ryzyka związanego z nadzwyczajnymi wahaniami cen. Brakuje w nich realnych klauzul indeksacyjnych. Zapis o ograniczeniu indeksacji cen do 1proc. wartości kontraktów zdecydowanie nie jest racjonalnym podziałem tego ryzyka pomiędzy publicznych zamawiających a wykonawców.

Nie bez znaczenia jest też wzrost kursu euro w do złotówki, ponieważ rodzimi producenci stali transakcje zakupowe rozliczają w euro.
 
Ryzyk związanych ze wzrostem cen materiałów wykonawcy nie są w stanie zabezpieczyć ani na rynku finansowym ani poprzez wcześniejsze kontraktowanie zamówień u dostawców. Zwykle nie godzą się oni na kontraktowanie stałych w terminie dłuższym niż rok, natomiast duże kontrakty infrastrukturalne realizowane są zwykle przez 2-3 lata. Obserwowane w ostatnim okresie wzrosty cen nie były w pełni uwzględniane w budżetach ofertowych.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Cenowy rajd wyrobów ze stali