Minister gospodarki obiecuje stać murem za inwestorami i dementuje doniesienia "Rzeczpospolitej"
Miejsc pracy w centrach usług będzie dwukrotnie więcej albo o połowę mniej — zależy, jaką ścieżką pójdzie rząd.
Dziś na 250 tys. miejsc pracy w sektorze usług nowoczesnych w Europie 50-60 tys. to etaty w Polsce. Jest szansa na dużo więcej, o ile branża będzie miała sprzyjające warunki.
— W ciągu 5-7 lat liczba zatrudnionych w sektorze może się podwoić. Ale jeśli rząd wprowadzi ograniczenia w zachętach inwestycyjnych, obecny poziom zatrudnienia może spaść o połowę w ciągu trzech lat — ostrzega Jacek Levernes, prezes Zrzeszenia Liderów Usług Biznesowych (ABSL) i szef centrów usług Hewlett-Packard w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie.
Tor przeszkód
Zagrożeń jest wiele. Wczoraj "PB" informował, że kłopoty z otrzymaniem rządowego grantu ma PricewaterhouseCoopers (PwC). Kancelaria premiera odmawia 1 mln zł, bo PwC zdobył grant unijny. Pomysły, by ograniczyć pomoc publiczną do jednego z trzech instrumentów (grant rządowy, grant unijny, specjalna strefa ekonomiczna) ma minister finansów.
Na dodatek Polsce wyrósł groźny rywal — w ubiegłym tygodniu koncern Nestle zdecydował się otworzyć zatrudniające 350 osób centrum usług finansowych i HR we Lwowie. To pierwsza taka inwestycja na Ukrainie.
— Za tak konserwatywną firmą mogą pójść kolejne, tym bardziej że koszty pracy są tam o 30-40 proc. niższe niż w Polsce. To jeszcze jeden argument przemawiający za tym, by o inwestorów walczyć jeszcze mocniej — uważa Jacek Levernes.
Spokój ministra
Rafał Baniak, wiceminister gospodarki, uspokaja inwestorów.
— Rząd nie może sobie dziś pozwolić, by rywalizować o firmy tylko naturalną atrakcyjnością. Ministerstwo Gospodarki chce utrzymać obecny system zachęt i dostosować go do potrzeb inwestorów. Jeśli firma spełnia kryteria pozwalające na SSE, na uzyskanie grantu rządowego, powinna skorzystać z tych form pomocy. I nic nie stoi na przeszkodzie, by te projekty uzyskały też wsparcie z UE — podkreśla Rafał Baniak.
Podczas wczorajszej konferencji ABSL wiceminister odniósł się też do informacji "Rzeczpospolitej", jakoby rząd podjął decyzję o ograniczeniu wsparcia dla inwestorów w dużych miastach.
— Takiej decyzji rząd nie podjął. Są kłopoty, są problemy, są dyskusje, oglądanie każdego grosza ze wszystkich stron i żądania dodatkowych analiz, ale decyzji nie ma —mówi Rafał Baniak.
Co robić
Przedstawiciele ABSL mają kilka pomysłów, jak uczynić z Polski eldorado dla zaawansowanych centrów wsparcia decyzji i wiedzy (DS/KPO).
— Ponieważ 65 proc. miejsc pracy w naszym sektorze utworzonych w ostatnich pięciu latach to zasługa firm, które były w Polsce już wcześniej, warto zadbać o obecnych inwestorów. Dziś system zachęt skierowany jest na nowe firmy. Konieczne jest wsparcie edukacyjne. Warto też uelastycznić procesy imigracyjne — wymienia Krystian Bestry, wiceprezes Infosys BPO Europe.
ABSL postuluje też, by lepsze miejsca pracy w bardziej zaawansowanych centrach usług DS/KPO wspierać mocniej niż w centrach finansowo-księgowych. Starania rządu mogą wspierać lokalne samorządy. Tomasz Sadzyński, który pełni funkcję prezydenta Łodzi, podkreśla, że w walce o inwestorów miastom pomaga specjalizacja.
JuŻ pisaliśmy
"Puls Biznesu" z 13 września 2010 r
Polska liderem: Stoimy przed wielką szansą. Możemy stać się jednym z trzech państw na świecie, do których trafiają zaawansowane centra DS (decision support, wsparcia decyzyjnego) i KPO (knowledge process outsourcing, centra wiedzy). Warunek: obecny system wsparcia musi pozostać co najmniej na tym samym poziomie.