Centra usług rosną dzięki Ukrainie

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2014-11-12 00:00

Przez konflikt za wschodnią granicą rynek sektora BPO w Polsce rośnie jak na drożdżach.

Wojna na Ukrainie skutecznie zniechęciła niektóre firmy do tego kraju, na czym korzysta Polska. — Do Polski, w tym do Wrocławia, przenoszą się firmy amerykańskie, które działały na Ukrainie. Mamy też przypadek ukraińskiej firmy informatycznej, która zdecydowała się na Wrocław. Na razie nie mogę podać ich nazw — zastrzega Ewa Kaucz, wiceprezes Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.

DOLNOŚLĄSKI MAGNES:
DOLNOŚLĄSKI MAGNES:
Do Wrocławia ciągną firmy IT z ukraińskim i amerykańskim rodowodem — mówi Ewa Kaucz, wiceprezes ARAW.
[FOT. TR]

„PB” informował w sierpniu, że SoftServe, największa ukraińska spółka IT, otwiera centra rozwoju oprogramowania w Krakowie i Wrocławiu. Jako powód podała zamiar osiągnięcia mocnej pozycji w Europie Wschodniej.

Można się jednak domyślać, że ten plan to odpowiedź na zawirowania na Ukrainie. Wśród firm zarejestrowanych ostatnio i silnie rekrutujących we Wrocławiu jest m.in. Gorilla Group, która specjalizuje się w branży e-commerce. Przez 20 lat stworzyła sieć biur: w Nowym Jorku, Irvine w Kalifornii, Montrealu, Kijowie i we Wrocławiu, gdzie w lipcu tego roku zarejestrowała spółkę.

— Mamy firmy, które rozwijają się w związku z sytuacją na Ukrainie. Niektóre patrzą też na możliwość pozyskania pracowników ze Wschodu — mówi Marcin Faleńczyk z Invest in Pomerania, agencji obsługującej inwestorów w Trójmieście. O otwarciu biura w Gdańsku poinformowała w maju firma Epam Systems z branży ICT, wywodząca się z krajów WNP, od 2012 r. notowana na NYSE z kapitalizacją 2,2 mld USD.

W maju zapowiedziała w Gdańsku 100 etatów do końca tego roku i 500 w ciągu 4-5 lat. Przedstawiciele firmy twierdzą, że wzrost w Polsce nie ma związku z wojną na Ukrainie.

— Zatrudniamy już prawie 100 osób. Na początku konfliktu na Ukrainie wydawało się nam prawdopodobne, że firmy mogą przenosić swoje zaangażowanie poza Ukrainę, ale czas pokazuje, że wydarzenia na Wschodzie nie mają tak znaczącego wpływu na naszą działalność — mówi Michał Lisiecki, dyrektor gdańskiego oddziału Epam Systems. Inwestorów ze wschodniego kierunku widać w Poznaniu.

— Dwie firmy z biurami za wschodnią granicą rozważały wejście, ale się nie zdecydowały. Mamy jeden otwarty projekt. Wszystkie dotyczą spółek IT — mówi Marcin Przyłębski, dyrektor biura obsługi inwestorów w Poznaniu. Na ukraińskim konflikcie zyskują centra usług w całej Polsce.

— To będzie łącznie ponad tysiąc miejsc pracy. Kilkanaście firm zabezpiecza się w Polsce, bo inwestorzy boją się, że na Wschodzie coś tąpnie. Prowadzą tu działania równolegle lub przerzucają działalność — mówi Paweł Panczyj z ABSL, Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych w Polsce. Eksperci sądzą, że efekt będzie odczuwalny głównie w usługach IT.

— Mniejszy będzie prawdopodobnie w inwestycjach produkcyjnych. Ukraina nie pojawiała się jako alternatywna lokalizacja, z którą Polska by konkurowała. Jeśli ktoś budował fabrykę na Ukrainie, to po to, żeby sprzedawać na Wschodzie. W Polsce buduje się raczej fabryki eksportujące do Europy. Rodzi się pytanie: czy firmy, które już ulokowały się na Ukrainie, nie zechcą przenieść się do Polski. Na razie nie widać takich ruchów — mówi Rafał Pulsakowski z PwC.