Ceny giełdowych banków osiągnęły już swoje dno

Tomasz Furman
05-08-2002, 00:00

Marcin Materna, doradca inwestycyjny DM BIG BG, twierdzi, że od dwóch miesięcy o spadkach na warszawskim parkiecie decydują inwestorzy wyprzedający akcje banków. Subindeks reprezentujący tę branżę w ostatni poniedziałek osiągnął najniższą wartość w 2002 r. O wyznaczeniu dołka przede wszystkim zdecydowali akcjonariusze Pekao SA. Obniżenie prognozy zysków z 1,4 mld zł do 1 mld zł wywołało gwałtowną podaż ze strony inwestorów zagranicznych. Uznali oni, że skoro spółka uważana za wzorcową ma problemy z realizacją obietnic, to nie najlepiej jest również z pozostałymi instytucjami finansowymi.

Po gwałtownych spadkach musiało jednak przyjść, choćby techniczne, odreagowanie.

— Ubiegłotygodniowa poprawa nastrojów na GPW to przede wszystkim zasługa banków, które m.in. zaczęły zyskiwać na wartości z powodu odbicia obserwowanego w Europie Środkowej. W Budapeszcie i Pradze ceny największych banków poszły do góry, co spowodowało również dodatnie zmiany w Warszawie — mówi Marcin Materna.

Do lepszego postrzegania sektora finansowego przyczyniło się również wyhamowanie tendencji spadkowych na głównych giełdach Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Na przestrzeni ubiegłego tygodnia indeksy Dow Jones, Nasdaq, CAC 40 czy DAX lekko poprawiły notowania, co oznacza, że przynajmniej chwilowo powstrzymano falę wyprzedaży akcji.

Korelacja GPW z zagranicą będzie widoczna również w najbliższym czasie. Trudno oczekiwać, aby w sytuacji ogólnoświatowej bessy i spowolnienia gospodarczego kursy krajowych przedsiębiorstw zachowywały się lepiej niż firm zagranicznych, charakteryzujących się zdecydowanie lepszą jakością zarządzania. Potwierdzą to zapewne raporty finansowe, które wkrótce opublikuje większość spółek.

— Wyniki za II kwartał 2002 r. będą raczej słabe. Najważniejszą kwestią dla inwestorów pozostaje dziś odpowiedź na pytanie, czy przychody i zyski okażą się zgodne z oczekiwaniami. Jeżeli będą gorsze, GPW mogą czekać dalsze spadki — ostrzega Marcin Materna.

Opublikowane niedawno dane finansowe BZ WBK wskazują jednak, że negatywnych niespodzianek nie powinno być dużo. Bank pokazał wyniki, które wprawdzie trudno uznać za rewelacyjne, ale przy obecnej sytuacji w zupełności wystarczyły do kilkuprocentowego wzrostu kursu akcji. W tym tygodniu swoje raporty opublikuje Pekao SA i BRE Bank, co powinno na najbliższych sesjach przesądzić sprawę dalszych zmian indeksów w Warszawie. Jakie będą to wyniki, w dużym stopniu zależy od polityki prowadzonej przez te instytucje w zakresie tworzenia rezerw. Jeżeli oba banki podejdą rygorystycznie do jakości portfela kredytowego, zyski mogą być gorsze od przewidywanych. Lepszy wynik netto powinny za to wykazać w następnych kwartałach.

— Zysk Pekao SA za II kwartał prawdopodobnie oscyluje w granicach 100 mln zł. Ujemny wynik wygenerował zapewne BRE Bank. Już dziś wiadomo, że spółka musiała utworzyć co najmniej 60 mln zł rezerw na straty poniesione na rynku kapitałowym. Oba banki są też wierzycielami Stoczni Szczecińskiej — mówi doradca z DM BIG BG.

Pogarszająca się jakość portfela kredytowego ma dziś decydujący wpływ na kondycję banków. Wynika ona jednak nie ze złego zarządzania czy mniej rygorystycznego podejścia do kredytobiorców, ale z przedłużającego się spowolnienia gospodarczego. Przedsiębiorstwa, które jeszcze rok temu miały zapewniony zbyt i, co najważniejsze, otrzymywały należne zapłaty, dziś niejednokrotnie są w tak złej sytuacji, że nie regulują nawet bieżących płatności. Co więcej, nawet ustanowione zabezpieczenia nie mogą od razu zaowocować zwrotem pożyczki. Informacje te są jednak przez rynek już zdyskontowane, dlatego kursy akcji banków nie powinny ulegać istotnym przecenom.

— Do października WIG 20 prawdopodobnie będzie zmieniał wartość w stosunkowo wąskim przedziale od 1 tys. do 1,15 tys. punktów. Dolna granica nie powinna jednak zostać przekroczona. Wszystko oczywiście pod warunkiem, że na rynkach zagranicznych nie dojdzie do gwałtownych przecen — uważa Marcin Materna.

Inwestorzy z GPW większych wzrostów powinni spodziewać się pod koniec roku. Do zakupów przede wszystkim mogą skłaniać oczekiwania dotyczące poprawy sytuacji makroekonomicznej. Wprawdzie przewidywany wzrost PKB w 2002 r. wynosi około 1 proc., ale w następnym powinno to być już około 3 proc. Pierwsze wyraźne oznaki ożywienia mogą być jednak widoczne już w czwartym kwartale. Kolejną przesłankę do wzrostów dadzą zapewne decyzje RPP — obniżka stóp procentowych o 100-150 punktów bazowych jest jak najbardziej realna. Ostatnim czynnikiem przemawiającym za wzrostami powinien być zbliżający się termin włączenia naszego kraju do struktur europejskich.

— Jeżeli zaplanowany termin wejścia Polski do UE zostanie dotrzymany, inwestorzy działający na GPW powinni dyskontować tę informację jeszcze pod koniec 2002 r. — twierdzi Marcin Materna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Furman

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Ceny giełdowych banków osiągnęły już swoje dno