Ceny miedzi osłodą dla akcjonariuszy KGHM

Mateusz Cezary Wojtala
opublikowano: 18-04-2019, 22:00

Metal jest najdroższy od dziewięciu miesięcy, tymczasem kurs państwowego koncernu z hukiem spadł ze rocznego szczytu.

W środę 16 kwietnia cena miedzi na Londyńskiej Giełdzie Metali wzrosła powyżej 6,6 tys. USD. Choć następnego dnia wróciła do 6,5 tys. USD, to zwyżka od początku roku jest wyraźna i przekracza 10 proc.

— Skok na kilkumiesięczny szczyt wiąże się z ogólną poprawą wskaźników makroekonomicznych. Pozytywnie na ceny podziałały zwłaszcza dane płynące z Chin, gdzie dodatkowo odkręcono kurek z pieniędzmi na duże projekty infrastrukturalne. Rynek prawdopodobnie trochę spekulacyjnie gra pod optymistyczne rozwiązanie konfliktu na linii Stany Zjednoczone-Chiny — komentuje Krzysztof Kozieł, analityk w Haitong Banku.

Zmniejszenie ryzyka eskalacji wojny handlowej czy wzrost popytu i ograniczenia importu złomu do Chin to tylko niektóre czynniki działające na korzyść miedzi.

— Do cen miedzi w nadchodzących miesiącach podchodzę z lekkim optymizmem. Wierzę, że Chiny dogadają się ze Stanami Zjednoczonymi. Niski jest ponadto poziom zapasów, który co prawda historycznie nie był najlepszym wyznacznikiem dla notowań miedzi, ale fundamentalnie jest to czynnik, który może podbijać cenę — dodaje Krzysztof Kozieł.

Nowa norma

Tymczasem kurs KGHM, który urósł od początku roku o ponad jedną piątą, zareagował w środę mocnym spadkiem na rekomendację zarządu, zgodnie z którą w spółce zatrzymany zostanie cały zysk za 2018 r. Ponad 2 mld zł mają zasilić kapitał zapasowy. Decyzję uzasadniono programem inwestycyjnym i aktualnymi możliwościami finansowymi koncernu.

— Polityka rządu zmierzała w tym kierunku. Duże państwowe spółki przemysłowe — zarówno w górnictwie, jak i energetyce — wybierają inwestycje kosztem dzielenia się zyskiem z akcjonariuszem. Skarb państwa i tak dostanie pieniądze w postaci podatku miedziowego. Z punktu widzenia bilansu KGHM stać na wypłatę 2 zł dywidendy na akcję. Decyzja ma jednak bardziej charakter strategiczny niż ekonomiczny — uważa Tomasz Duda, analityk w Erste Group.

Miedziowy koncern już drugi rok z rzędu nie zamierza wypłacić dywidendy, choć wcześniej robił to nieprzerwanie przez 13 lat. Jednak już w latach 2016-17 była ona symboliczna i wynosiła odpowiednio 1,50 zł i 1 zł na akcję. Niepodzielenie się zyskiem z akcjonariuszami równieżw tym roku jest niemiłą niespodzianką, ale zdaniem analityków zaskoczenie jest niewielkie. Zatrzymanie całego zysku powoli staje się normalnością w KGHM.

— Pieniądze potrzebne są na inne rzeczy, a interes akcjonariuszy schodzi na drugi plan. Niestety, staje się to standardem w spółkach skarbu państwa, podobnie sytuacja wygląda w JSW, które śpi na kilku miliardach złotych w gotówce. Do akcjonariuszy trafia niewiele, co jest trochę przykre, bo przy ofercie publicznej mówiło się, że będą to spółki dywidendowe. Sytuacja w KGHM jest o tyle inna, że firmie ciąży podatek miedziowy i duże wydatki inwestycyjne m.in. w zbiornik w Żelaznym Moście — mówi Jakub Szkopek, analityk w Domu Maklerskim mBanku.

Koncern prawdopodobnie zwiększy nakłady w energetyce w związku z wysokimi cenami energii. Nawet jeśli pojawi się dywidenda w przyszłym roku, to będzie ona raczej niewielka.

Łyżka lub łyżeczka miodu

W zeszłym tygodniu Sejm uchwalił 15-procentową obniżkę tzw. podatku miedziowego. Tylko z tego tytułu w ciągu ostatnich dwóch lat KGHM przekazał do budżetu państwa prawie 3,5 mld zł.

— Uważam, że ulga w podatku miedziowym będzie sporym wsparciem dla KGHM. Z punktu widzenia akcjonariusza efekt będzie jednoznacznie pozytywny, bo albo zwiększy to szansę na wypłatę dywidendy, albo pozwoli finansować inwestycję bez zbytniego zadłużania się spółki — mówi Tomasz Duda.

Nieco innego zdania jest Jakub Szkopek, który uważa, że obniżenie podatku miedziowego nie przyniesie dużej ulgi koncernowi.

— Szacujemy, że w przyszłym roku, kiedy będzie obowiązywał przez całe 12 miesięcy, będzie to około 200 mln zł. Jednak trzeba zwrócić uwagę na odbywające się niedawno negocjacje płacowe w spółce. Stanęło na tym, że ewentualne korzyści, jakie koncern odniósłby z obniżenia podatku, miałyby się przełożyć na bonusy płacowe dla pracowników. Tak więc po wprowadzeniu obniżki w życie można się spodziewać powrotu do negocjacji ze związkami zawodowymi — dodaje Jakub Szkopek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mateusz Cezary Wojtala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu