Ceny ropy na największym na świecie rynku amerykańskim spadły we wtorek, na dzień przed rozpoczęciem w Wiedniu sesji ministerialnej OPEC, która zgodnie z zapowiedziami uczestników najprawdopodobniej utrzyma wydobycie na niezmienionym poziomie.
Na New York Mercantile Exchange wskaźnikowa dla rynku amerykańskiego cena lekkiej, słodkiej ropy surowej pochodzenia krajowego obniżyła się w przypadku najbliższych kontraktów terminowych (na kwiecień) o 83 centy, czyli 1,3 proc., do poziomu 61,58 dol. za baryłkę.
Nowojorska giełda surowcowa kontynuowała w ten sposób trend z poniedziałku, kiedy to cena w USA spadła o 1,26 dol, czyli 2 proc.
We wtorek na londyńskiej giełdzie ICE Futures wskaźnikowa dla rynku europejskiego cena ropy Brent z Morza Północnego zamknęła się na poziomie 61,17 dol. za baryłkę, niższym o 1,17 dol., czyli prawie 2 proc.
W poniedziałek i wtorek czołowi producenci ropy z OPEC, włącznie z największymi i najbardziej wpływowymi, czyli Arabią Saudyjską i Iranem, deklarowali zamiary utrzymania produkcji Organizacji Państw Eksportujących Ropę Naftową na dotychczasowym, wysokim poziomie 28 mln baryłek dziennie.
Limit ten nie obejmuje Iraku, który wydobywa dodatkowe 1,5 mln baryłek.
Nastroje w ramach OPEC przed środową sesją odzwierciedla wypowiedź ministra do spraw ropy Kuwejtu, szejka Ahmeda Fahda Al Sabaha, który oświadczył, że liczący sobie 11 państw naftowych kartel międzynarodowy chce utrzymać dotychczasowy pułap produkcyjny "po prostu, by dopomóc stabilizacji cen".