Ten rok dla polskiej motoryzacji upłynie pod znakiem wzrostu cen i zahamowania sprzedaży nowych aut. Wzrośnie import używanych.
Wstąpienie Polski do Unii Europejskiej oznacza duże zmiany na krajowym rynku motoryzacyjnym. Nie wszystkie nadejdą jednak natychmiast. Rok 2004 budzi przede wszystkim obawy o chłonność rynku.
— Dostosowanie cen do poziomu unijnego i oczekiwana likwidacja ograniczeń w napływie do kraju aut używanych mogą zahamować sprzedaż nowych aut. Rynek z pewnością nie będzie większy od ubiegłorocznego — przekonuje Romuald Rytwiński, dyrektor generalny General Motors Poland i Opel Polska.
Jego zdaniem, na sytuację producentów i importerów nie wpłyną natomiast jeszcze nowe unijne zasady sprzedaży samochodów (tzw. block exemption).
— Nowe przepisy mają wejść w życie z dniem akcesji. Do tego trzeba jeszcze doliczyć półroczne vacatio legis. Tak więc istotnych zmian można oczekiwać dopiero w 2005 r. Podobna sytuacja będzie z ustawą o recyclingu aut używanych. Mam nadzieję, że nie wejdzie w życie w przyszłym roku, bowiem opłaty obciążające producentów bardzo przełożyłyby się na ceny produkowanych samochodów — podkreśla dyrektor Rytwiński.
Na kolejne większe zmiany przyjdzie poczekać od trzech do pięciu lat.
— Prowadzone obecnie dyskusje w UE pozwalają odpowiedzieć na kilka istotnych kwestii. Ile środków zostanie przeznaczonych na rozwój autostrad, ile na rozwój transportu publicznego, a ile indywidualnego. To będzie miało decydujący wpływ na sprzedaż — podkreśla Romuald Rytwiński.
Kolejny ważny element to rosnące w krajach ,,piętnastki” wymagania dotyczące ochrony środowiska i standardów bezpieczeństwa w produkowanych autach.
— Liczymy, że w nowych krajach członkowskich nie będą one tak rygorystycznie przestrzegane, bowiem bardzo podrożyłoby to koszt produkcji, a tym samym cenę auta — podkreśla Romuald Rytwiński.