CETA to poligon testujący TTIP

27-09-2016, 22:00

Umowy transatlantyckie

Negocjowane przez Komisję Europejską od 2013 r. dwie transatlantyckie umowy Unii Europejskiej są merytorycznie bardzo podobne, ale ich następstwa wyrażone liczbami mają być zdecydowanie różne. TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership) między UE a Stanami Zjednoczonymi Ameryki skrojone zostało jako największe porozumienie gospodarcze w dziejach świata. CETA (Comprehensive Economic and Trade Agreement) między UE a Kanadą ma skalę niezrównanie mniejszą, proporcjonalną do obrotów dwustronnych. Rynek USA obejmuje 320 mln konsumentów, podczas gdy kanadyjski — 36 mln, czyli dziewięć razy mniej. Notabene partnerzy zza oceanu podobne znaczenie mają w Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego — armia amerykańska to opoka, a sojusznicy kanadyjscy wspierają europejskich członków NATO bardziej psychologicznie niż militarnie.

Ogromna różnica skali gospodarczej pozycjonuje TTIP i CETA także politycznie. Potwierdziło to tempo negocjacji — umowa z Kanadą została ukończona i znajduje się tuż przed podpisaniem, co ma nastąpić 18 października na unijno-kanadyjskim szczycie. Umowa z USA praktycznie utknęła, coraz bardziej niechętnie podchodzą do niej przywódcy największych państw unijnych, a w razie prezydenckiego zwycięstwa Donalda Trumpa — będzie można uznać ją za niebyłą również po stronie amerykańskiej. Republikański kandydat potwierdził to podczas debaty telewizyjnej z Hillary Clinton. Różnica skali odbija się także w masowych protestach społecznych w Europie — TTIP przedstawiana jest przez demonstrantów jako umowa wręcz szatańska, CETA natomiast występuje tylko śladowo.

Zakres obu porozumień jest znacznie szerszy niż standardowych umów handlowych skupiających się na likwidacji barier taryfowych. Ich teoretycznym celem jest stymulacja transatlantyckiej gospodarki dzięki ujednoliceniu przepisów regulujących jakość produktów oraz liberalizacja handlu usługami. Mają doprowadzić do zlikwidowania ograniczeń w dostępie do zamówień publicznych, stworzyć przewidywalne warunki dla inwestorów, zapobiegać nielegalnemu kopiowaniu innowacji i produktów tradycyjnych.

Zakładają utrzymanie wysokich norm UE w obszarach takich jak bezpieczeństwo żywności i prawa pracownicze. Strona europejska boi się jednak zalewu żywności modyfikowanej genetycznie. Generalnie TTIP i CETA posłużą głównie międzynarodowym korporacjom, które zyskają silne narzędzia prawne do konfrontacji z europejskimi rządami.

Podpisania za trzy tygodnie CETA raczej nic już nie zatrzyma. Zgodziły się na to rządy państw UE, w tym także polski. Wczoraj Rada Ministrów zapoznała się z konsekwencjami dodatnimi i ujemnymi. Strategiczne znaczenie ma procedura ratyfikacyjna. Na finiszu negocjacji trwały prawne spory, czy CETA to umowa wspólnotowa — wtedy do ratyfikacji wystarczyłoby głosowanie Parlamentu Europejskiego oraz Rady UE, będącej drugą izbą legislacyjną — czy jednak mieszana. Państwa członkowskie wymogły zakwalifikowanie CETA do tej drugiej kategorii, zatem wejście jej w życie wymaga ratyfikowania przez wszystkie państwa. Według obecnego stanu prawnego — nawet przez… Zjednoczone Królestwo. W tak ważnej sprawie obowiązuje jednomyślność, zatem jedna niezgoda — i CETA trafi do kosza. A wtedy TTIP nawet nie ma co próbować…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / CETA to poligon testujący TTIP