Change zdobył adres w dawnej stolicy Nigerii

Karol Jedliński
opublikowano: 13-04-2011, 00:00

Jeden z ojców TurboDymoMena buduje afrykański oddział polskiej agencji reklamowej. Zdany egzamin oznacza kokosy.

Globalny partner PZ Cussons inwestuje za granicą

Jeden z ojców TurboDymoMena buduje afrykański oddział polskiej agencji reklamowej. Zdany egzamin oznacza kokosy.

Człowiek, który współtworzył m.in. TurboDymoMena, zamierza zawstydzić rodzimych wyjadaczy z branży reklamowej. Marcin Jeziorski odszedł z agencji 303, należącej do grupy Young Rubicam. W początkach maja wyląduje w Lagos. Mimo że będzie to jego pierwsza wizyta w dawnej stolicy Nigerii, nie pojedzie zwiedzać zakamarków miasta. On tam stawi się do pracy. Będzie szefem nigeryjskiego biura polskiej agencji reklamowej Change Integrated. Stworzy kilkunastoosobowy oddział, który obsłuży wart miliony dolarów budżet PZ Cussons, oferującego w Afryce nie tylko kosmetyki, ale też żywność oraz sprzęt AGD. Rynek reklamowy w Nigerii wart jest około 800 mln USD rocznie i rośnie w tempie 40-60 proc. rocznie. Tamtejszy rynek kosmetyków wart jest przy tym mniej więcej tyle, co w Polsce, czyli około 3 mld zł.

— Pewne wyzwania się nie powtarzają. Mam świadomość jak to trudne zadanie, brzmiące nieco jak teaser odjechanej kampanii reklamowej. Jednak kiedy w kryzysie agencje reklamowe przycinają wydatki, taka inwestycja oznacza ucieczkę do przodu — przekonuje Marcin Jeziorski.

Docelowo biuro Change w Nigerii ma także obsługiwać inne firmy szukające wsparcia reklamowego w Afryce.

Idźcie tą drogą

Warszawska agencja, kierowana przez Marka Żołędziowskiego, jest właścicielsko powiązana z grupą marketingową MediaCap, notowaną na NewConnect. Prezesem MediaCap i wspólnikiem Żołędziowskiego w Change jest Jacek Olechowski. Change obrał przy tym kurs nie na giełdę, lecz na Czarny Ląd. Jesienią zeszłego roku PZ Cussons ogłosił, że polska agencja będzie globalnym partnerem koncernu.

— Szukamy kreatywnych pomysłów od niekoniecznie sieciowych graczy — tłumaczył wtedy Con Gendis, globalny szef marketingu PZ Cussons.

Wczoraj okazało się, że światowy koncern ma niezłego nosa. Prestiżowy branżowy magazyn "Campaign" opublikował zestawienie kilkunastu najlepszych niezależnych agencji na świecie. Change jest jedną z kilku firm, które znalazły się na tej krótkiej liście drugi rok z rzędu.

— Za granicą niezależne agencje odnoszą spektakularne sukcesy, stają się ważnymi partnerami wielkich firm. Idziemy tą drogą — przekonuje Marek Żołędziowski.

Powrót wzrostów

Mimo wizerunkowych sukcesów zeszły rok dla Change był pierwszym w kilkuletniej historii firmy, który nie zakończył się wzrostem przychodów.

— To był dla nas trudny rok. Jednak ostatnio zdobyliśmy kontrakty m.in. z Canal+, Hochlandem i Amicą, dla której prowadzimy kampanię reklamową w Rosji — tłumaczy Marek Żołędziowski.

Według szacunków "PB", zeszłoroczne przychody Change oscylowały wokół 40 mln zł. W tym roku agencja idzie już tropem dwucyfrowych wzrostów. Czwarta część jej przychodów to pieniądze od PZ Cussons.

— Jest dobrze, przy czym liczymy na zdobycie jeszcze 3-4 większych klientów — przyznaje prezes spółki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu