Chcą upraszczać. I co z tego...

Mira Wszelaka, Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2004-10-29 00:00

Partie zgadzają się z ministrem finansów, że trzeba uprościć system podatkowy. Na tym jednak porozumienie się kończy.

Niemal dwa tygodnie temu Mirosław Gronicki, minister finansów, zapowiedział w „Pulsie Biznesu”, że chce przygotować reformę podatków. Chodzi zwłaszcza o ich uproszczenie oraz ujednolicenie stawki VAT, co mogłoby pozwolić na obniżenie PIT. Minister chce przygotować projekty ustaw, przedstawić je parlamentowi i rozpocząć publiczną dyskusję na ich temat. Zapytaliśmy posłów partii, które zasiadają w Sejmie i mają szanse w nim pozostać, o opinie na temat PIT, VAT i upraszczania podatków.

Nie dla VAT

Wydawałoby się, że przy upraszczaniu systemu Mirosław Gronicki może liczyć na poparcie wszystkich partii. Niby tak jest, ale pod tym hasłem każdy polityk rozumie coś innego. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy przechodzimy do kluczowej dla systemu podatkowego sprawy VAT. Z pomysłem ujednolicenia stawki na poziomie nieco wyższym od obecnego efektywnego opodatkowania (które wynosi 13-14 proc.) zgadza się tylko Platforma Obywatelska, która to hasło już dawno umieściła na swoich sztandarach. Pozostałe partie — i to dotyczy także ewentualnego koalicjanta Platformy, czyli PiS — obawiają się zbyt dużego wzrostu cen towarów codziennego użytku i co najwyżej godzą się na pewne zmniejszenie stawki podstawowej, ale przy zachowaniu istniejących stawek obniżonych.

Mnożenie stawek

Jeszcze więcej koncepcji, wątpliwych z punktu widzenia planów Mirosława Gronickiego, dotyczy reformy PIT. Podatek liniowy na poziomie około 15 proc., co powinno prowadzić do obniżki opodatkowania, przewiduje w swoim programie tylko Platforma Obywatelska. Pozostałe partie deklarują przywiązanie do progresywnej skali podatkowej. Potwierdzeniem tego było ostatnie głosowanie nad 50-proc. stawką, w którym okoniem stanęły tylko PO i SKL. Z deklaracji większości partii — zwłaszcza lewicowych i LPR — wynika, że chętnie dołożyłyby jeszcze piątą stawkę dla mało zarabiających i dodatkowo podniosły kwotę wolną, by najuboższych zupełnie zwolnić z podatku. Niewątpliwie prowadzi to do obniżenia obciążeń podatkiem PIT, nie ma jednak wiele wspólnego z upraszczaniem systemu postulowanym przez ministra finansów.