Największy udział w strukturze bezrobotnych mają długotrwale pozostający bez pracy. Przeważają wśród nich osoby z niższym wykształceniem i młode (do 30. roku życia). Aktywizacja tych grup wymaga rozwiązań systemowych, także w edukacji — wynika z danych GUS. Mimo problemów kadrowych pracodawcy nie zmniejszają oczekiwań wobec kandydatów. Następstwem są trudne i przeciągające się rekrutacje.
Niedopasowanie kompetencji do oferowanych stanowisk to — zdaniem Jakuba Gontarka, eksperta Konfederacji Lewiatan — największe wyzwanie na rynku pracy. Przekonuje, że poprawa koniunktury gospodarczej i rosnące zapotrzebowanie na fachowców nie polepszą sytuacji. Rozwiązanie widzi w kształceniu ustawicznym, które powinny wspierać różne środowiska: politycy, ludzie biznesu i nauki.
— Prawie 64 proc. zarejestrowanych w pośredniakach mężczyzn to osoby z wykształceniem zasadniczym zawodowym, gimnazjalnym, podstawowym i niepełnym podstawowym. Oznacza to, że to niedostateczne lub nieodpowiednie kwalifikacje decydują o pozostawaniu poza rynkiem pracy — mówi Jakub Gontarek. Za konieczne uważa zaangażowanie w kształcenie przedsiębiorców, którzy rozumieją wyzwania w branżach i regionach. Dlatego pozytywnie ocenia list, który w tej sprawie napisali do firm premier Mateusz Morawiecki i Anna Zalewska, minister edukacji narodowej.
— Palącą potrzebą jest stworzenie korpusu fachowców, facylitatorów współpracy szkół z firmami, ale zrzeszonych w organizacjach pracodawców — wskazuje przedstawiciel Lewiatana. W przypadku większych spółek staże i dotacje do nauki nie są rzadkością. Ale w Polsce dominują średnie i małe firmy, których często nie stać na włączenie się w tworzenie podstaw programowych i praktyczną naukę zawodu.