Doktor nauk technicznych, był adiunktem na Politechnice Śląskiej. W latach 2010-14 wiceprezydent miasta u prezydenta Piotra Uszoka, który rezygnując z kandydowania w 2014 r., namaścił go na swego następcę. Wygrał w drugiej turze, uzyskując 71,3 proc. głosów.

Zostałem prezydentem, żeby…
Pokierować rozwojem miasta w dobrą stronę. Właściwie mam ten przywilej, że kierunek został nadany wcześniej i wiąże się z przyciąganiem i wspieraniem inwestorów, zwłaszcza z branży nowych technologii, ale też z kreowaniem nowego wizerunku Katowic, poprawą jakości życia w mieście.
Największym atutem mojego miasta jest…
Jego wielka przemiana z miasta przemysłowego w interesujące miasto poprzemysłowe, którego połowa powierzchni to tereny zielone. Starania Katowic o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 spowodowały, że mieszkańcy się obudzili i uwierzyli w tę przemianę. Dzisiaj Katowice na pewno są miastem kultury, miejskich aktywistów i kreatywnych przedsiębiorców. Mamy też przebudowane centrum z nowym rynkiem i strefą kultury z gmachami Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, Międzynarodowego Centrum Kongresowego i Muzeum Śląskiego. I z tłumami ludzi na ulicach, w restauracjach, kawiarniach i klubach.
Na pewno trzeba zmienić…
Podejście prezydentów miast aglomeracji śląskiej do współpracy. Razem stanowimy siłę, musimy więc wspólnie szukać rozwiązań problemów, wzajemnie się promować i uzupełniać. Jedno wielkie miasto, na wzór rozwiązania warszawskiego, jest moim zdaniem szansą dla naszej metropolii.
Moim największym sukcesem jest…
Osobistym na pewno rodzina, naukowym doktorat, a zawodowy jest dopiero przede mną. To będzie zrealizowanie umowy z mieszkańcami Katowic, która w głównej mierze dotyczy poprawy jakości życia w mieście — od wsparcia dla małych i średnich firm po budowę centrów przesiadkowych [10-punktowy program wyborczy Marcina Krupy — przyp. red.].
Moim największym błędem było…
Wiara w to, że można współpracować ponad podziałami partyjnymi w radzie miasta. Z pewnością nie zawsze i nie ze wszystkimi. Przekonuję się o tym dzisiaj jako prezydent bezpartyjny.
Gdyby miasto dostało w prezencie równowartość rocznych wpływów budżetowych...
Ogłosiłbym konsultacje i zapytał mieszkańców, na co najchętniej przeznaczyliby te pieniądze. Już teraz mogą decydować o pieniądzach z budżetu obywatelskiego — jednego z najwyższych w Polsce, bo to 20 mln złotych. W przypadku znacznie większej sumy moglibyśmy sobie pozwolić na znacznie większe fantazje. Duże inwestycje są dziś realizowane przy udziale funduszy unijnych, byłby to więc niespodziewany i inspirujący zastrzyk gotówki.
Przedsiębiorcom z mojego miasta chciałbym powiedzieć…
Że dobrze wybrali [śmiech] i podziękować im za to. Katowice są drugim najszybciej rozwijającym się miastem w Polsce również dzięki nim. Zapewniam, że miasto aktywnie wspiera i będzie wspierało inwestorów, w tym w tak istotnych sprawach jak przygotowanie terenów pod inwestycje i poprawa infrastruktury drogowej, dobre skomunikowanie terenów nowych inwestycji, dopasowanie transportu publicznego, wsparcie marketingowe, pomoc rekrutacji, zwolnienia od podatku od nieruchomości, wsparcie Powiatowego Urzędu Pracy czy pomoc publiczna w postaci zwolnienia podatkowego w Katowickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej.
Kiedy myślę o partnerstwie publiczno-prywatnym…
Mam mieszane uczucia. Próbowaliśmy szukać partnerów prywatnych do zrealizowania budowy aquaparku (teraz zamiast niego zbudujemy trzy baseny z małymi strefami spa) i podziemnego parkingu. Nie udało się nam sfinalizować rozmów. Co nie znaczy, że nie widzę szansy w tej formule.
Gdy myślę o Unii…
Dzisiaj myślę głównie w kontekście uchodźców, a więc najbardziej aktualnego wyzwania dla państw członkowskich. Przynależność do tej wspólnoty to przywileje, ale i obowiązki, o czym teraz możemy się przekonać, i wspólna odpowiedzialność nie tylko za obywateli swojego kraju. To także wyzwanie dla samorządu, które trzeba rozpatrywać w kategoriach prawnych, ekonomicznych ale przede wszystkim społecznych.
Gdybym był premierem…
Dużą wagę przykładałbym do kontaktu z samorządowcami, nie tylko w czasie kampanii wyborczej. Dzisiaj nam, prezydentom, tego brakuje. Ostatni przykład to prace nad projektem ustawy metropolitalnej, gdy nikt nas nie pytał o zdanie.
Kiedy już odejdę ze stanowiska…
Jeszcze o tym nie myślałem, bo dopiero zaczynam [śmiech]. Byłem wprawdzie radnym, wiceprezydentem, ale prezydentem jestem od roku. Mój poprzednik na tym stanowisku, Piotr Uszok, zarządzał miastem 16 lat i — gdyby sam nie zrezygnował — pewnie nadal by to robił. Póki więc mieszkańcy będą decydowali, żebym to ja reprezentował ich interesy, będę im służył najlepiej, jak potrafię. Wiem, że jest też życie poza urzędem miasta, chociażby na mojej macierzystej uczelni, czyli na Politechnice Śląskiej. Pewnie mógłbym wrócić do nauczania. W końcu studenci mnie lubili…