Chcemy Berlina w Szczecinie

Weronika A. Kosmala
22-01-2017, 22:00

Czas na protest przeciwko wykluczeniu kamienic. Gdyby mogły, wyszłyby na ulice — metr kwadratowy kosztuje 3 tys. zł, a w Szczecinie i tak rządzą bloki.

Po sowieckich żołnierzach nie ma tam śladu, poza dawnymi wojskowymi budynkami porozsiewanymi po zakątkach, do których nie dotarł nawet smog. Budynki z cegły albo płyty, surowe i oddalone od wszystkiego, ale w oknach można przecież powiesić firanki — ważne, że są tanie: Borne Sulinowo to 2 tys. zł za mkw., według danych Emmersona.

Zobacz więcej

WYSOKI SUFIT: Metr kwadratowy w zaniedbanej szczecińskiej kamienicy można kupić od 2 tys. zł, a po renowacji wzrost wartości może być kilkakrotny. FOTOLIA

Propozycje zainwestowania w mieszkanie z widokiem na malowniczo zarośnięte bunkry mogą nawet aż tak nie dziwić, ale na Pomorzu Zachodnim, żeby obniżyć koszty, nie trzeba aż takich podchodów. Wystarczy ponownie odnaleźć Szczecin, w nim skierować się do centrum, następnie spytać o stawki za mkw. i liczbę potencjalnych najemców. Tempo wzrostu cen pozwoli wtedy na leniwe nucenie: odpowiedzi szukaj, czasu jest tak wiele.

Inwestycja w bramie

Dni, których nie znamy, mogą przynieść podwyżkę cen, ale nieprędko — na szczecińskim rynku mieszkań obserwowane jest co prawda ożywienie, ale stawki raczej mocno się nie wahają. Jak wynika z danych Home Brokera, liczba transakcji w ostatnim kwartale była stosunkowo wysoka, skutecznie działał też program MdM, jednak oferty w budynkach po żołnierzach raczej się nie przewijały.

— Nie odnotowaliśmy transakcji na rynku powojskowych nieruchomości, chociaż takich w okolicy nie brakuje, więc można się ich za jakiś czas spodziewać w obiegu. Dużo więcej ruchu obserwujemy natomiast w Szczecinie, i to w samym centrum, bo w ostatnim roku rozpoczęły się tam liczne budowy — komentuje Patrycja Kordys, dyrektor szczecińskiego oddziału Home Brokera, która zwraca uwagę przede wszystkim na to, że działek za jakiś czas zacznie brakować, a ceny mieszkań wciąż są na relatywnie niskim poziomie.

Na rynku pierwotnym wydać trzeba 4,6-4,7 tys. zł za mkw., a w przypadku większych metraży — 4,5 tys. zł — i do tego właśnie inwestorzy bywają najbardziej skłonni. Jak wynika z obserwacji Patrycji Kordys, chętniej wybiera się lokale droższe i nowe, mimo że niekiedy o połowę tańsze i starsze dałyby więcej zarobić. Na mkw. wymagającego remontu mieszkania w kamienicy wystarczy 2-3 tys. zł — a w tej cenie jest w końcu adres w ścisłym centrum, a nie na nieczynnym poligonie. Wiekowych budynków bez powodu się nie burzy, więc nawet jeśli Szczecin jest jednym z nielicznych większych ośrodków, w których można jeszcze zabudowywać centrum, dobrze zapuścić się w te bramy, w które na razie zaglądają… Szwedzi.

Przed Berlinem schody

W Bornem Sulinowie spokój niepamięci, a w Szczecinie przeciwnie, pole międzynarodowych przejęć — jak się okazuje, pewnych najemców najlepiej szukać wśród Skandynawów, podobnie jak inwestorów podejmujących się rewitalizacji kamienic.

— Remontując mieszkanie w starym budynku da się podnieść jego cenę do 4,2-4,5 tys. zł za mkw., ale poza odsprzedażą, zarobić można na wynajmowaniu na przykład studentom medycyny przybyłym na kilka lat z zagranicy. Tę grupę interesująwyłącznie lokale w centrum, przy czym właściciel kawalerki o podwyższonym standardzie spodziewa się zwykle 1,5-2 tys. zł miesięcznie, a mieszkania dwupokojowego 1,7-2,5 tys. zł — wyjaśnia Patrycja Kordys, przypominając, że równie zaniedbana była jeszcze jakiś czas temu — trochę przypominająca szczecińską — zabudowa Berlina.

Jak zaznacza ekspertka, za 500 tys. zł w Warszawie inwestor kupi jedno mniejsze mieszkanie, które może i zdrożeje do 600 tys. zł, ale w Szczecinie kupi trzy albo cztery, które od razu dadzą mu zarobić na najemcach. Perspektywa jawi się wobec tego kryształowo, a jak ktoś nie lubi remontów, w razie czego wyda około 70 tys. zł na wykończoną i umeblowaną kawalerkę w Bornem Sulinowie albo 125 tys. zł na dwa pokoje, jakie w większej ilości oferuje Otodom. Prawdopodobnie standard nie będzie najwyższy, ale z drugiej strony metr kwadratowy dopracowanego apartamentu w Szczecinie kosztuje nawet 7,5 tys. zł, czyli średnią warszawską.

Niestety, nie można tak upraszczać. Od dawnych baz żołnierzy przez stolicę Zachodniego Pomorza po stolicę Niemiec o cenie mieszkania decyduje nie tylko wnętrze, ale otoczenie. 2 tys. zł za mkw. w Bornem Sulinowie wynika z pewnego odosobnienia tej lokalizacji, a stawka, jaką płacimy za lokal w kamienicy, sporo mówi o tym, jak wygląda budynek w całości: klatka, dach, elewacja. To, co nierzadko zastaniemy za drzwiami odnowionego mieszkania, dzieli to miejsce od zagranicznych dzielnic z jasnymi fasadami — Berlin czeka na odległość korytarza, tak daleko, dokąd łuszczy się lamperia, wzbija kurz, pęka lastriko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika A. Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Chcemy Berlina w Szczecinie