Chcemy dróg, ale nie przez nasze ogródki

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2008-10-22 07:23

"Zakopianka" kończy się w Nowym Targu, Warszawa nie dostaje obwodnicy. Konflikty środowiskowe i społeczne utrudnią budowę dróg. Choć dzięki bezpiecznym trasom moglibyśmy zaoszczędzić ponad 2 mld zł.

Resort infrastruktury zakończył pierwszy etap konsultacji społecznych dotyczących wpływu na środowisko programu budowy dróg. Zlokalizował konflikty: 9 przyrodniczych i 4 ludzkie.

- Jedną z najpoważniejszych barier mogą okazać się konflikty społeczne - podkreśla Tomasz Podgajniak, wiceprezes Proeko CDM, jednej z firm, która przygotowywała prognozę i prowadziła konsultacje.

Polacy chcą budowy szybkich dróg, ale nie przez ich ogródki. "Obawy dotyczyły negatywnych skutków, jakie budowa dróg ekspresowych może powodować dla ludzi i ich własności. Podkreślano, że w konfliktowych miejscach nowa infrastruktura powstaje w kolizji z ukształtowanymi przez dziesiątki lat (Warszawa, Łódź), a nawet setki lat (Podhale) stosunkami własnościowymi, więziami społecznymi i gospodarczymi oraz walorami krajobrazowo-architektonicznymi" - czytamy w raporcie.

Konflikty społeczne są konsekwencją błędów z planach zagospodarowania przestrzennego opracowanych przed laty.

"Skala i natężenie niektórych z nich (.) nakazują ponownie przeanalizować koncepcje przebiegu dróg ekspresowych w tych regionach. Przykładowo, proponowany przez lokalne komitety protestacyjne w odniesieniu do trasy S7 do Zakopanego wariant zakończenia jej w Nowym Targu ma racjonalne przesłanki i powinien być rozważony, zarówno ze społecznego jak i przyrodniczego punktu widzenia (ograniczenie presji turystycznej na Tatry)" - czytamy w dokumencie.

Jednocześnie w raporcie zwiększyły się dane dotyczące zmniejszenia liczby wypadków śmiertelnych i oszczędności związanych z poprawą bezpieczeństwa. Pierwotnie prognozowano, że nowe drogi przyniosą 1,2 mld zł oszczędności z powodu ograniczenia liczby wypadków, a teraz mowa jest aż 2,4 mld zł.