"Chcemy przejść przez kryzys bezpiecznie"

DI, BMK
opublikowano: 2009-02-19 10:42

Debata o kryzysie to nie czas na teatr. Kryzys to dla Polski druga po transformacji wielka próba – stwierdził podczas sejmowej debaty Jacek Rostowski, minister finansów.

Zabrał głos w debacie na temat kryzysu – tego, w jakim stopniu dotyka Polski i jak rząd zamierza z nim walczyć. Jacek Rostowski stwierdził, że wybór drogi nie prowadzącej przez wzrost deficytu nie jest podyktowany chęcią zyskania w słupkach sondażowych.

- Nasza droga przez  kryzys ma zapewnić bezpieczeństwo Polakom, wiec szukamy polskich rozwiązań na polskie problemy – stwierdził minister.

A te, jak dodał, są odmienne u nas i w innych krajach.

- Polska ma zdrowy system bankowy, co jest naszą siłą. Polska ma też drogi dług państwowy, co jest naszą słabością – powiedział Jacek Rostowski.

Jak zauważył, system bankowy Wielkiej Brytanii jest chory, ale dług publiczny bardzo tani. Przypomniał, że w 2008 r. oprocentowanie dwuletnich obligacji skarbowych było w Polsce i Wielkiej Brytanii podobne – wynosiło około 5,7 proc. Teraz nasze odsetki od długu pozostały na tym poziomie, jednak Wielka Brytania płaci 1,5 proc.

- Gdybyśmy za dług płacili tyle, co Anglia, moglibyśmy się zastanawiać nad zwiększaniem deficytu – powiedział minister finansów.

Zauważył przy tym, że są gorsze pod tym względem kraje – np. Węgry, gdzie oprocentowanie dwulatek wynosi 11 proc.

- Polska jest gdzieś pośrodku. Istnieje niebezpieczeństwo, że idąc drogą zwiększania deficytu dotarlibyśmy tam, gdzie są Węgry. Nigdy nie dopuścimy do takiej sytuacji. Polska nie stanie się drugą Argentyną, a rząd Donalda Tuska nie zadłuży Polaków, jak czyniono to w przeszłości – zapewnił szef państwowych finansów.

Jak zauważył, potrzeby pożyczkowe wyniosą w tym roku 155 mld zł, czyli osiem razy więcej, niż wyniesie deficyt budżetiowy. Polska musi zdobyć te pieniądze sprzedając obligacje skarbowe, co – jak zauważył minister – nie będzie wcale łatwe, bo w kolejce po kredyty stoją inne, bogate kraje, jak USA, Niemcy czy Wielka Brytania.

- Bogate kraje zwiększyły potrzeby pożyczkowe do 3 bln USD z 1 bln USD w 2008 r. i im chętniej inwestorzy pożyczą pieniądze -  zauważył Jacek Rostowski.

Zdaniem ministra, kraje, które zwiększają deficyt, być może będą musiały za to zapłacić. Może się zdarzyć, że także ich odsetki od zadłużenia będą rosły. 

Jacek Rostowski zapewnił, że rząd wie, co zrobić, jeśli rządowy pesymistyczny wariant przebiegu sytuacji w Polsce (1,7-procentowa dynamika PKB w tym roku) okaże się zbyt optymistyczny.

- Jesteśmy przygotowani na dalsze oszczędności. Nie chcemy zwiększać podatków ani deficytu. Jesteśmy przygotowani na sytuację, w której będziemy musieli wybrać mniejsze zło. Rząd takich decyzji nie unika – zapewnił minister.

Dodał, że niechęć rządu do zwiększania deficytu nie wynika z chęci szybkiego wejścia do strefy euro, które jest najlepszym lekarstwem na kryzys.

- To pomoże gospodarce, gdybyśmy byli w strefie euro nie byłoby sytuacji jak np. w Krośnie, nie byłoby problemu opcji walutowych – zauważył Jacek Rostowski.

Minister przedstawił rządową filozofię polskiej drogi przez kryzys.

- Nade wszystko pragmatyzm, a nie dogmatyzm. Po drugie – bez paniki, bo strach jest złym doradcą. Stosujemy polskie rozwiązania dla polskich problemów, a nie rozwiązania dawno zmarłych teoretyków ekonomii, którzy opisywali zupełnie inny świat. Przede wszystkim bezpieczeństwo w niebezpiecznym świecie, wiec nie zgodzimy się na wprowadzenie Polski w pułapkę zadłużenia, żadnych eksperymentów na żywym ciele polskiej gospodarki.

Bezpieczne finanse publiczne i szybkie wejście do strefy euro to najlepsza droga na wyjście z kryzysu – powiedział Jacek Rostowski.