Chcemy robić to, co nam wychodzi najlepiej

opublikowano: 26-12-2018, 22:00

Rozmowa z Nikodemem Iskrą, prezesem Murapolu.

W którym miejscu jest dziś Murapol?

Nikodem Iskra: Koncentrujemy się dziś na tym, co umiemy robić najlepiej. Budujemy mieszkania w segmencie popularnym, nie zamierzamy nikogo przejmować, wchodzić w inwestycje non-core ani podejmować działań, które będą miały niewiele wspólnego z naszym biznesem podstawowym. Dążymy do tego, aby stać się prawdziwym liderem pośród krajowych deweloperów.

Kiedy?

To stanie się w perspektywie naszej strategii, a przypomnę, że jest ona w lwiej części obliczona od Nowego Roku do roku 2021. Dziś obiecujemy stabilny, powtarzalny biznes. Chcemy sprzedawać i oddawać klientom rocznie taką samą liczbę mieszkań, oscylując wokół 3-3,5 tys. Mówiąc o zrównoważonym rozwoju, mamy na myśli, że nie będziemy się ścigać, aby było to 5 tys.

Redukujecie obecność na rynkach zagranicznych i skupiacie się na Polsce. Dlaczego?

To właśnie wynika ze strategii, jaką przyjęliśmy, strategii efektywności. Najwyższe kompetencje zbudowaliśmy w Polsce, a zagranica to zawsze wyższe ryzyko operacyjne. Inna skala i wielość systemów regulacyjnych czy nawet walut. Z rynków zagranicznych nie do końca się wycofaliśmy. Sprzedaliśmy już grunt w Berlinie z 300-procentowym zyskiem, także drugą działkę, jaką mamy niedaleko Berlina, zakontraktowaliśmy i planujemy wkrótce sfinalizować tę transakcję. W tym wypadku osiągniemy zysk na poziomie 100 proc.

Przed wejściem na giełdę spółka chce się jak najlepiej zaprezentować inwestorom?

I tak będzie. Dla inwestorów będziemy atrakcyjni jako polska firma deweloperska. Musimy skupić się na jednej działalności, ktoś, kto będzie chciał mieć w swym portfelu spółkę finansową i deweloperską, kupi je osobno, nie będzie chciał miksu — dwa w jednym. To klasyka, więc do niej dążymy.

Wasza nowa strategia jest strategią bezpieczną.

Taki był nasz zamysł i cieszę się, że jest tak odbierana. Chcemy zapewnić otoczenie biznesowe, że mogą być pewni, czego się po nas spodziewać, bo ta nowa strategia opiera się na powtarzalności i realizacji założonych celów. A one są realne. Nie oznacza to oczywiście, że nie będziemy się rozwijać. Przyglądamy się nowym gruntom pod kolejne inwestycje. Jeśli tylko uznamy, że odpowiadają one naszym założeniom i nadają się pod realizację dużych, wieloetapowych projektów, w ramach których będziemy mogli zbudować osiedla liczące 400, 500 i więcej mieszkań — kupimy je. Oczywiście jeśli trafi się mniejszy grunt z atrakcyjną marżowo perspektywą też się nad tym pochylimy.

To oznacza wyjście poza te 17 miast, w których teraz jesteście obecni?

Myślę, że tak. Na razie działamy w 15 lokalizacjach, w dwóch kolejnych miastach — Bydgoszczy i Sosnowcu — szykujemy projekty, ale obserwujemy, co dzieje się w Szczecinie, Rzeszowie, czy też Lublinie. Dywersyfikacja geograficzna wpisuje się w naszą strategię.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu