Chemia do korekty

ABT
opublikowano: 2008-12-11 00:00

Puławy i Police pod młotek nie muszą iść w parze, a Anwil woli przejmować niż być przejmowanym.

Puławy i Police pod młotek nie muszą iść w parze, a Anwil woli przejmować niż być przejmowanym.

Krzysztof Żuk, wiceminister skarbu, wczoraj poinformował, że resort nie upiera się przy wspólnej prywatyzacji Zakładów Azotowych Puławy i Zakładów Chemicznych Police. Pierwotnie zakładał, że firmy zostaną sprzedane Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu (PGNiG), które jest jedynym dostawcą gazu. To podstawowy surowiec dla Polic i Puław.

— Nie wiemy, czy PGNiG będzie aktywne w procesie prywatyzacji. Jeśli wyrazi wolę zakupu tych spółek, jesteśmy otwarci — mówi Krzysztof Żuk.

Skarb chce wystawić na sprzedaż większościowy pakiet akcji Polic i Puław w 2010 r. Wcześniej jednak pod młotek trafią znajdujące się w jego rękach walory Azotów Tarnów, Kędzierzyna i Ciechu. W tym przypadku resort skarbu planuje ich wspólną sprzedaż jeszcze w 2009 r. Zaproszenie do rokowań pojawi się w II kwartale.

Najważniejszym kryterium będzie cena za akcje. Ale nie tylko.

— Ważna jest też spójna wizja działania firm na globalnym rynku — dodał Krzysztof Żuk.

Łupem inwestora tych trzech spółek może paść także Anwil. Tarnów, Kędzierzyn i Ciech chcą go bowiem przejąć wspólnie. Przedwczoraj zarząd Orlenu uruchomił formalnie projekt sprzedaży Anwilu.

— Wyrażamy dezaprobatę dla decyzji Orlenu, ale szanujemy stanowisko właściciela. Jesteśmy dobrą spółką, mamy kapitał i podtrzymujemy wolę bycia podmiotem, a nie przedmiotem akwizycji — mówi Teresa Szeligowska, wiceprezes Anwilu.

Jeżeli Orlen nie uzyska dobrej ceny za Anwil, może pozostać w jego grupie.