Program naprawczy dla zadłużonych i przynoszących straty zakładów tzw. wielkiej syntezy chemicznej utknął w rządowych gabinetach. Tymczasem decyzje muszą być podjęte najpóźniej do września.
Uratowanie przed upadłością zakładów tzw. wielkiej syntezy chemicznej (Kędzierzyn, Tarnów, Police czy Puławy) to jedno z trudniejszych zadań rządu. Niestety, opracowany przez Naftę Polską program restrukturyzacji sektora utknął w rządowych gabinetach. Tymczasem firmy od kilku lat generują ogromne straty, a same zobowiązania wobec PGNiG sięgają 500 mln zł.
— Nadal nie udało się uzyskać porozumienia z PGNiG w sprawie obniżenia cen gazu, które stanowią dla chemii 30 proc. kosztów. To właśnie ceny gazu są jednym z głównych powodów katastrofalnej sytuacji branży — przypomina osoba związana z restrukturyzacją chemii.
Jej zdaniem, trzeba też porozumieć się z bankami wierzycielami, które praktycznie już nie kredytują ciężkiej chemii.