Chemiczny dylemat ministra Karpińskiego

opublikowano: 24-04-2014, 23:21

Aleksander Grad nie sprzedał Enei Janowi Kulczykowi, z czego najbardziej cieszy się… ten drugi, bo nie przepłacił. Czy obecny minister sprzeda miliarderowi Ciech?

Nieco ponad 3 lata temu Aleksander Grad, ówczesny minister skarbu bez słowa wyjaśnienia zerwał negocjacje z Janem Kulczykiem dotyczące prywatyzacji Enei. Miliarder oferował skarbowi państwa 24,5 zł za akcję.Czytaj o kulisach zerwania negocjacji >>

Jak na tym wyszli podatnicy? Nieciekawie, kurs nigdy nie przekroczył tej bariery – na czwartkowym zamknięciu za papier płacono 14,76 zł, o ponad 40 proc. mniej niż oferował Jan Kulczyk. Jak widać gdyby wówczas skarb sprzedał to zrobiłby świetny interes, za to najbogatszy Polak plułby sobie w brodę, że tak drogo kupił. Na inwestycji w poznańską spółkę sparzyły się naprawdę grube ryby – w połowie stycznia pakiet 18,7 proc. akcji Enei sprzedał szwedzki gigant energetyczny Vatenfall – na inwestycji w Eneę stracił ponad 2,4 mld SEK (1,1 mld zł). Na początku kwietnia wyszedł z niej EBOR – po sześciu latach sprzedał akcje praktycznie w tej samej cenie co je kupował. 

Zobacz więcej

Minister skarbu Włodzimierz Karpiński i Jan Kulczyk podczas konferencji Patriotyzm Gospodarczy, organizowanej przez "Puls Biznesu"; fot. Marek Wiśniewski

Dlaczego przywołuję te stare transakcje? Bo w piątek podobną decyzję musi podjąć Włodzimierz Karpiński, minister skarbu. Zdecyduje czy odpowiedzieć na wezwanie ogłoszone przez spółkę Jana Kulczyka na Ciech. Miliarder zaoferował 29,5 zł, 8 proc. poniżej obecnego kursu. Ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że jutro, na finiszu podniesie ofertę zbliżając się do obecnej wyceny rynkowej. Jan Kulczyk chce wprowadzić Ciech na globalne rynki, w tym perspektywiczne afrykańskie. Co chce zrobić z Ciechem Jan Kulczyk >>

Zarząd Ciechu przyjął ten plan z entuzjazmem i sygnalizuje, że sam – bez tego czy innego inwestora tego nie zrobi. Zresztą doświadczenia zagranicznej ekspansji Ciechu (m.in. do Rumunii) delikatnie mówiąc nie są zbyt miłe. Analitycy widzą w Ciechu potencjał, podobnie zarządzający funduszami, ci drudzy pewnie chętnie w tę globalną podróż Ciechu pod skrzydłami Jana Kulczyka by się zabrali. A skarb – jeśli nie sprzeda musi albo wierzyć w pojawienie się nowego chętnego, który będzie gotowy wyłożyć znacznie wyższe pieniądze albo zdecydować, że Ciech nie zostanie sprywatyzowany. W tym drugim scenariuszu Ciech będzie rozwijał się wolniej niż by mógł i pozostanie niewielkim graczem, co w tej branży jest dużym minusem. A w pierwszym musi się liczyć, że lepszą ofertę na stole może położyć rosyjski lub chiński inwestor. I co wówczas? Wystarczy przypomnieć paniczną obronę Grupy Azoty przed przejęciem przez Acron. Może też po prostu poczekać i liczyć, że Ciech nie powtórzy przypadku Enei.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu