Chemiskór: analitycy boją się spekulantów
Zdaniem analityków, wszystko wskazuje na to, że wzrosty akcji giełdowego Chemiskóru mają charakter wyłącznie spekulacyjny. Przypadek łódzkiej spółki, która nagle odkryła w sobie powołanie internetowe, może być modelowym przykładem „pompowania internetowego balonu”. Ze wszystkimi tego konsekwencjami dla niedoświadczonych inwestorów.
Tzw. grupa inwestorów z Wybrzeża, która ma wprowadzić Chemiskór w nowy rodzaj działalności, to spółki, o których tak naprawdę niewiele wiadomo. Kontrolę nad notowaną na warszawskiej giełdzie firmą mają przejąć Polska Prasa Bezpłatna oraz spółki z jej grupy: Polska Prasa Lokalna, Internet Operator i Regionalne Rozgłośnie Radiowe. I to wszystko, co o tych spółkach oficjalnie wiadomo.
Warto jednak podkreślić, że część z nich powstała zaledwie kilka dni temu, a ich założycielami i udziałowcami są te same osoby.
Żeby wszystko było jasne: nie ma w tym nic złego. Analitycy patrzą jednak na Chemiskór coraz bardziej podejrzliwie.
Nikt nic nie wie
— Wygląda na to, że grupa osób znalazła sposób na szybki zarobek przy kompletnym milczeniu organów nadzorujących giełdę. Przewiduję, że grupa z Wybrzeża zdoła wywindować kurs akcji spółki do 4, maksymalnie 5 zł, po czym szybko zrealizuje zyski — prognozuje analityk domu maklerskiego zachodniego banku działającego w Polsce.
— Na wszystkich uczestnikach rynku silne wrażenie wywarł błyskawiczny 100-proc. wzrost kursu Chemiskóru. Nie należy jednak zapominać, że nowa strategia medialna to tylko deklaracja, a na razie głównym przedmiotem działalności, przynoszącym w dodatku straty, jest wyprawianie skór — mówi Anna Hess, analityk CDM Pekao SA.
— Generalnie sytuacja wygląda tak, że Polska Prasa Bezpłatna na plecach Chemiskóru wejdzie na giełdę. Sytuacja jak żywo przypomina przypadek Ariela, który również niemal z dnia na dzień ogłosił, że dziękuje za szycie butów, bo oto widzi swoją szansę w Internecie — twierdzi analityk dużego banku.
Mnożenie wątpliwości
O spółce Polska Prasa Bezpłatna „Głos Wybrzeża” 3 lipca 2000 roku napisał:
„(...) jest niedawno założoną spółką akcyjną, w której dominujący pakiet akcji ma Wojciech Kreft, niegdyś współwłaściciel Wydawnictwa Pomorskiego w Tczewie, w ostatnim czasie wydawca bezpłatnej „Gazety Trójmiasto”, przeżywającej od kilku miesięcy problemy z płynnością finansową, zalegającej pracownikom z wypłatami honorariów i poborów. ”
Sam Chemiskór nie kwapi się z ujawnieniem kosztów np. koniecznych zwolnień pracowników, przestawienia się na nowe tory.
Po I kwartale 2000 roku łódzka spółka wykazała 1,7 mln zł przychodów i 500 tys. zł straty netto. Rok 1999 Chemiskór skończył z 1,2 mln zł na minusie.
— Tak naprawdę trudno ocenić potencjał tego przedsięwzięcia. Mimo że niektóre zapowiedzi wydają się mocno przesadzone, to nie odbierałbym szans na realizację tej strategii. Na rynku mediów istnieją być może nisze, w których ta spółka może całkiem dobrze funkcjonować. Istotnym problemem w tym wszystkim są procedury dopuszczeniowe na rynek, które spółki muszą obchodzić w ten sposób. Mimo licznych zapowiedzi nie ma w tych regulacjach zmian, które pozwoliłyby wejść takim spółkom na rynek. Muszą więc one korzystać z obejścia ograniczeń, a jedną z metod — tzw. wydmuszka — jest przejęcie małej spółki notowanej na GPW lub też dogadanie się z jej zarządem. Dzięki temu można wejść na giełdę bez spełnienia określonych wymogów ze strony KPWiG i Rady Giełdy. Na razie trudno powiedzieć, jakie są faktyczne powody zmiany działalności przez Chemiskór. Sama strategia ma szanse powodzenia, ale przy kupnie akcji Chemiskóru trzeba mieć świadomość ryzyka — mówi Tomasz Stadnik, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management.
— W najlepszym wypadku obecna przygoda Chemiskóru może skończyć się dla notowań spółki silnym spadkiem, a następnie trendem horyzontalnym wyceny jej walorów. Na jakim jednak poziomie cenowym? Tego nie da się przewidzieć — mówi Marcin Materna, doradca inwestycyjny DM BIG BG.
Poproszeni o komentarz, przedstawiciele KPWiG obiecali dostarczyć go dzisiaj.