Chilijskie winow kolejce do kasy

Z regałów z piwem i śniadaniowymi płatkami dobiega szlochanie — to chilijskie sauvignon blanc płacze, że jest tak niedoszacowane

Gdyby rynek kolekcjonerskich win urządził swoją ofertą cały supermarket, o przecenione butelki z Chile klienci potykaliby się, stojąc w kolejce do kasy. Relacja wysokich ocen krytyków do przesadnie przyjaznych cen nie mogłaby być jaskrawsza, dlatego czas na pytanie: dlaczego znakomite chilijskie sauvignon blanc musi być tak tanie?

Wyświetl galerię [1/2]

Fot. Topfoto - forum

Spór biało-czerwony

Żeby rozwikłać zagadkę, najpierw wypada zrobić porządek ze szczepami, bo chociaż szczupłe, rozciągnięte na mapie państwo istotnie może jeszcze zasłynąć wybornym winem białym, jego flagowym eksportowym wyrobem jest trunek w kolorze bordowym. W przeciwieństwie do Nowej Zelandii do zbudowania rynkowej pozycji Chile nie potrzebowało jasnego sauvignon blanc, wobec czego nigdy nie promowało szczepu, który może się okazać tamtejszą perełką — napisał krytyk W. Blake Gray — marketing winiarzy zawsze był na tropie wyższej kupki dolarów, początkowo sławiąc cabernet sauvignon, z czasem również cabernet sauvignon, a ostatnio jeszcze cabernet sauvignon.

Mimo że słowa krytyka brzmią jak żart, o słabnącej pozycji jasnych winogron wobec ciemnych skórek caberneta świadczą również wybory najprężniejszych producentów — jak podaje Wine Searcher, nawet gigant Concha y Toro sugeruje swoimi ruchami, że jeśli konsumenci mieliby płacić więcej za chilijskie białe wino, to prędzej już za chardonnay. Inwestorowi, którego mętlik nazw przyprawia o ból głowy, należy się przy tym wiadomość: zielone jak koniki polne grona chardonnay to prawdziwy strzał w ciemno — wymieniając go, rzadko nie trafimy, bo uprawiany jest prawie wszędzie, gdzie winiarstwo rozwinęło się na solidniejszą skalę. W kategorii win białych sauvignon blanc — czytany z „ą” na końcu — zajmuje pod względem popularności drugie miejsce na podium, tymczasem w kieliszkach z winem czerwonym gwiazdami są powszechnie znane cabernet sauvignon i merlot. Dla rozeznania w supermarketowej ofercie spod Andów przydatne okaże się jeszcze carménère, a więc szczep o francuskich korzeniach i fioletowej skórce, najchętniej uprawiany właśnie w Chile. Niezależnie od odmiany i laurek ekspertów stawki w tabeli rekordów w porywach dochodzą do kilkuset złotych.

Zdrowie golfistów

W przeciwieństwie do sytuacji w Kalifornii — gdzie nagrzane

centralne obszary są tańsze niż chłodniejsze — w Chile stoki są zdecydowanie wyżej wyceniane, jeśli winogrona ociepla klimat bliższy Santiago. Niedoszacowane wina z odmiany sauvignon blanc wymagają natomiast niższej temperatury, a więc już tylko skromniejszy koszt upraw przekłada się na marniejsze stawki sprzedaży — twierdzi W. Blake Gray. Przykładowy obszar Leyda, uznawany za jeden z najlepszych chilijskich regionów o niższej temperaturze, traci stoki z winoroślami, bo większego zysku rolnicy upatrują w orzechach czy awokado. Wyróżniona przez krytyka Aila z winnicy Santa Ema z doliny Leyda wiąże się z przeciętnym wydatkiem 43 zł za butelkę — nasuwając pytanie, jak wobec tego dla win z Chile powstała w ogóle tabela rekordów.

Pierwsze zestawienie dla bazy Wine Searcher otworzyło kolekcjonerom oczy dopiero w połowie 2016 r., przy czym już we wstępie jego autor podkreśla, że wcześniej takiej listy nie skompletowano, bo dyskusyjne było w ogóle wiązanie chilijskich win z wysokimi cenami. W realiach, w których za kalifornijskie sauvignon blanc można zapłacić kilka tysięcy dolarów za butelkę, a za francuską etykietę kilkanaście, samo określenie „drogie wino z Chile” wciąż pozostaje umowne, zwłaszcza w kontekście jego niewątpliwie wysokiej jakości.

Kiedy ranking powstawał, szczyt przysługiwał etykiecie Viñedo Chadwick ze średnią ceną poniżej 200 USD, mimo że mowa o pierwszym chilijskim winie, któremu przyznano 100 punktów. Wyróżniając rocznik 2014 najwyższą notą, krytyk James Suckling wywołał falę zainteresowania — dzisiaj przeciętna stawka dla wszystkich dostępnych roczników to około 850 zł, co daje nadzieję, zwłaszcza że jeszcze w latach 90. właściciel winnicy, zamiast zbierać z jej obszaru grona, grał na nim w golfa. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Chilijskie winow kolejce do kasy