Podatek od zysków z kapitału wzrósł trzykrotnie
Już 100 milionów Chińczyków gra na giełdzie. Robią to jednak tak ryzykownie, że rząd wytoczył przeciw nim działa.
Chińskie społeczeństwo jest w amoku. Nikt już nie chce pracować — wszyscy inwestują na giełdzie. Szaleństwo przybrało już takie rozmiary, że zaczyna brakować rąk do pracy. Aby schłodzić rozpalone głowy inwestorów, chińskie ministerstwo finansów zwiększyło wysokość podatków od transakcji giełdowych z 0,1 do 0,3 proc.
— Taką decyzją władze Chin przyznały, że ich rynek jest przegrzany — uważa Michael James, makler banku Wedbush Morgan.
W konsekwencji na azjatyckich giełdach doszło wczoraj do korekty. Największy chiński indeks giełdowy —Shanghai Composite Index — spadł o 6,5 proc., a drugi co do wielkości — Shenzhen Composite Index — o 7,2 proc.
Nieoczekiwane podniesienie podatku pokazuje, że chińskie władze niepokoją się sytuacją na giełdzie. Od początku roku główny indeks w Szanghaju wzrósł o 62 proc. Dla porównania w całym 2006 r. zyskał 130 proc.
Z emeryturą na giełdę
Podwyższenie podatku było spowodowane ogromnymi zyskami firm, które zachęcają miliony mieszkańców Chin do kupowania ich akcji. Wkładają na giełdę całe oszczędności, a nawet zastawiają domy, byle tylko zdobyć gotówkę do zainwestowania. Koniunktura na giełdzie jest tak dobra, że często gracze rzucają pracę i jedynym ich zajęciem jest gra.
Liczba kont inwestycyjnych wzrosła do 100 mln, a każdego dnia otwieranych jest tysiące nowych. Analitycy są przekonani, że pęknięcie spekulacyjnej bańki jest już tylko kwestią czasu.
Głusi na ostrzeżenia
W ubiegłym tygodniu Alan Greenspan, były prezes Fed, ostrzegał przed możliwą drastyczną korektą na chińskiej giełdzie. Dodajmy, kolejną w tym roku. Jego ostrzeżenia pozostały bez echa.
— Nawet takie drobne zaburzenie, jakie obserwujemy, może być sygnałem do przeceny w USA — mówi Michael James.
Na razie spadki były minimalne, tokijski indeks spadł o 0,5 proc., a w Hongkongu o 0,86 proc., a giełdy w USA otworzyły się na małym plusie.
W tym roku indeks chińskiej giełdy CSI 300 niemal podwoił wartość, odrabiając tym samym straty po gwałtownej przecenie z 27 lutego. Z globalnego rynku odpłynęło wówczas 3,3 bln USD.