Chiński smok nasycił się miedzią

Piotr Gozdowski
04-12-2014, 00:00

Kurs KGHM pikuje, podobnie jak ceny miedzi, bo wieści z Chin, największego konsumenta metalu, nie są pomyślne.

Cena surowca spadła do najniższego poziomu od czterech lat, a analitycy nie przewidują odbicia ani nawet stabilizacji w najbliższym kwartale. Dane spływające z otoczenia rynkowego wskazują, że najbliższe miesiące będą dla producentów miedzi bardzo trudne.

— Ceny miedzi są powiązane z danymi gospodarczymi z Chin, a te nie są dobre. Zarówno produkcja przemysłowa, jak i nakłady na inwestycje strukturalne nie rosną tak szybko, jak się spodziewano, rozmach w budownictwie mieszkaniowym to też już przeszłość — mówi Seweryn Masalski z MM Prime TFI. Analitycy wskazują, że zapasy surowca na giełdach spadają, a nadpodaż miedzi na globalnych rynkach jest coraz niższa. To powinno wpłynąć na wzrost cen, jednak akurat w przypadku tego metalu jest jedno „ale”. Wpływ gospodarki Państwa Środka jest decydujący, a władze kraju powstrzymują się od bezpośredniej stymulacji gospodarki,ograniczając się na razie do instrumentów polityki monetarnej. Rezultat jest taki, że chiński PKB rośnie najwolniej od czterech lat.

— Zarząd koncernu spodziewał się zatrzymania trendu spadkowego, tak się jednak nie stało, a dane makro nie wskazują na to, aby cena miedzi przestała spadać wcześniej niż za kwartał. Na niekorzyść KGHM wpłynęło też umocnienie złotego — dodaje Seweryn Masalski.

— Spółka skorzystała na osłabieniu złotego, ponieważ zdołała zabezpieczyć część przyszłych przychodów. Jednak w długim terminie w związku z oczekiwaniem na dobre wyniki polskiej gospodarki oczekujemy umocnienia się złotego i obecne zabezpieczenia nie będą miały znaczenia — mówi Tomasz Duda z Erste Securities. Lubińska spółka w ostatnich latach mocno postawiła na poszukiwania złóż za granicą, otworzyła kopalnię w Chile i przymierza się do uruchomienia eksploatacji w kolejnej, w Kanadzie. Koszty wydobycia surowca w polskich kopalniach rosną, co czyni je mniej rentownymi. Jednak również na tym polu wyrosła konkurencja, a o koncesje na wydobycie miedzi na Dolnym Śląsku walczą firmy zagraniczne.

— Bez wątpienia pojawienie się konkurencji w regionie, w którym KGHM miał monopol od lat, to zaniechanie spółki. Zamiast tego KGHM mocno skupił się na inwestycjach zagranicznych, przejmując zagraniczne firmy wtedy, kiedy ceny surowców były wysokie, co wówczas pozwalało na pewien optymizm co do potencjału zysków. Od tego momentu jednak ceny zanurkowały, a optymizm z czasów budowy zagranicznej kopalni teraz będzie skonfrontowany z realiami czasu rozruchu i pracy kopalni w środowisku o wiele niższych cen niż w momencie podejmowania decyzji inwestycyjnej — mówi Tomasz Duda. Dodatkowo na niekorzyść sytuacji spółki wpływa to, że plany inwestycyjne muszą uwzględniać podatek od kopalin. Tylko w październiku spółka wpłaciła do budżetu z tego tytułu prawie 120 mln zł.

— Wpływ podatku miedziowego na wyniki i wycenę spółki jest znaczący, jednak mimo to KGHM zwiększa co roku skalę inwestycji, zarówno w kraju, jak i za granicą — dodaje Tomasz Duda.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Gozdowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Chiński smok nasycił się miedzią