Prawie 10,6 tys. osobowych i dostawczych aut marek należących do chińskich koncernów zarejestrowaliśmy w Polsce między styczniem a końcem maja 2024 r - wynika z danych dostarczonych nam przez Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar. Tym samym „chińczyki” osiągnęły ponad 4 proc. udział w naszym rynku. Trzeba przyznać, że to imponujący wynik, zważywszy na fakt, że większość z nich jest obecna w Polsce od niedawna, często mniej niż rok.
- Rzeczywiście, osiągnięcie ponad 4-procentowego udziału w rynku w tak krótkim czasie byłoby imponujące. Jednak marki, które są w Polsce od niedawna, mają znacznie mniejszy udział. Nasza statystyka zalicza bowiem do marek chińskich znane i popularne w Polsce Volvo z racji tego, że marka ta należy do koncernu Geely. To właśnie wyniki Volvo sprawiają, że udział marek należących do chińskich koncernów jest tak wysoki - mówi Wojciech Drzewiecki, prezes Samaru.
Do Volvo, które w analizowanym okresie zarejestrowało nad Wisłą ponad 8,3 tys. aut, należy obecnie 3,3 proc. całego polskiego rynku i aż 79 proc. polskiego rynku „chińczyków”. Drugą co do popularności marką w Państwa Środka jest obecnie działające w Polsce od zaledwie pół roku MG. Blisko 1,9 tys. zarejestrowanych samochodów daje tej marce 0,7 proc. całego polskiego rynku i blisko 18 proc. chińskiego kawałka tortu. Trzecie mieście zajmuje BAIC. Marka, w ciągu pięciu miesięcy tego roku znalazła u nas 274 nabywców, co daje jej 0,1 proc. w całym rynku i 2,6 proc. w chińskiej jego części.
Większość chińskich aut (63 proc.) zarejestrowały na siebie firmy.
- Niski udział klientów indywidualnych w zakupach aut chińskich marek to oczywiście efekt wyników Volvo, które ma rozbudowaną ofertę flotową, również tę dotyczącą finansowania. Nie można tego powiedzieć o nowych w Polsce markach z Chin. W efekcie auta MG czy BAIC w ogromnej większości trafiają w prywatne ręce - wyjaśnia Wojciech Drzewiecki.
Dodaje, że z prawdziwym rozkwitem nowych w Polsce producentów z Chin będziemy mieli do czynienia wtedy, gdy rozwiną oni ofertę finansowania skierowaną do klientów instytucjonalnych.
Najpopularniejszym "chińskim" modelem w Polsce jest… Volvo XC60 z wynikiem ponad 3 tys. rejestracji. Kolejne dwa miejsca również należą do tego producenta (XC40 ponad 2,2 tys. oraz XC90 - prawie 1.1 tys). Czwarte miejsce zajmuje MG HS (996) a piąte MG ZS (744). Kolejnych pięć miejsc należy do modeli Volvo ( w tym na 6 miejscu budowany na chińskiej platformie, elektryczny model EX30). BAIC Beijing 5 z wynikiem 172 rejestracji zajmuje 11 lokatę.
Średnia cena zarejestrowanego w Polsce "chińczyka" wynosi nieco ponad 227,1 tys. zł. Dosyć dużo, ponieważ wynik zawyża zaliczane do segmentu premium Volvo (średnie ceny marki ro ponad 258 tys. zł). Po wyłączeniu średnich cen Volvo okazuje się, że wcale nie jest wyraźnie taniej. Średnia cena zarejestrowanych między styczniem a końcem maja aut innych chińskich marek (MG, BAIC, Maxus, BYD, Forthing, Seres, KFSK, NIO, Hongqi i Smart) wynosi 212,5 tys. zł.
- Warto zaznaczyć, że mimo obecności Volvo w tym zestawieniu z racji właściciela, tylko jeden model z oferty tego producenta można bezpośrednio porównywać z chińską konkurencją. Chodzi o zbudowany na platformie Geely, elektryczny EX30. Reszta oferty to na razie europejskie konstrukcje - zawraca uwagę Wojciech Drzewiecki.
Impet, z jakim Chińczycy wjeżdżają do Polski, widać w zestawieniu „źródło pochodzenia właściciela marki”. Według niego na blisko 253,4 tys. zarejestrowanych w analizowanym okresie aut osobowych i dostawczych niespełna 131,6 tys pochodziło z UE, prawie 71 tys. z Japonii, 27 tys. z Korei, 12 tys. z USA a blisko 10,6 tys z Chin. Producenci niecałego tysiąca samochodów mają indyjskich właścicieli.
Zdecydowani na chińską markę ( w tym Volvo) najczęściej ( ponad 62,3 proc.) wybierają silniki benzynowe. Do diesla należy prawie 22,6 proc. tego rynku, elektryki odpowiadają za niewiele ponad 9 proc. „chińskich” rejestracji a hybrydy plug-in za około 6 proc.
