Mocno oberwało się naszym indeksom, a w przypadku wskaźnika średnich spółek można było mówić o małej panice.
Nasz rynek nie stanowił wyjątku. Powielał ruchy głównych indeksów europejskich, na których nastroje już od rana nie wyglądały najlepiej. Po rozpoczęciu handlu od spadków o 0,2-0,3 proc. indeksy w Paryżu i Frankfurcie szybko poszły w dół, zwiększając skalę zniżki do 1,3 proc. Podobnie jak u nas, popyt nawet nie próbował skorzystać z niższych cen. Powodów takiego obrotu spraw można upatrywać w dobrze znanym zestawie.
Słabsze dane z Chin, gdzie wskaźnik aktywności pozostał w kwietniu na niemal tym samym niskim poziomie jak miesiąc wcześniej, były zwiastunem kłopotów na rynkach. Wkrótce też na decyzje inwestorów zaczęły działać doniesienia z Ukrainy, gdzie konflikt nabiera coraz bardziej niepokojącej dynamiki. Indeks w Kijowie zniżkował o niemal 4 proc. Niechęć do akcji była na naszym kontynencie powszechna. Atmosfera ta udzieliła się także graczom w USA. Indeksy na Wall Street zniżkowały w pierwszych minutach handlu po 0,7-0,8 proc. Po informacji o wzroście wskaźnika ISM dla usług z 53,1 do 55,2 punktu skala spadku zmniejszyła się o połowę, a z czasem wskaźniki całkowicie zniwelowały straty.
Na naszym rynku niepokój związany z wydarzeniami na Ukrainie mocno dawał się we znaki wielu spółkom. Indeks WIG Ukraina tracił po południu 3,5 proc. Akcje Kernela szły w dół o ponad 4 proc. Jednak w gronie blue chips liderem spadków były taniejące o ponad 5 proc. walory LPP. Przekraczającej 2 proc. przeceny doświadczali posiadacze akcji Pekao i Lotosu. Niewiele mniej taniały walory PKN Orlen i Tauronu. Pod koniec dnia na niewielkim plusie trzymały się jedynie akcje PGNiG i PZU. Wśród trzydziestki największych firm sięgającą 5 proc. przeceną wyróżniały się papiery Boryszewa.
WIG20, WIG30 i WIG straciły ostatecznie po 1,1 proc., mWIG40 spadł o 1,4 proc., WIG50 o 1,7 proc., a WIG250 zniżkował o 1,2 proc.