W konsekwencji również inwestorzy w Europie i USA pozbywali się bardziej ryzykownych aktywów, jak walut emerging markets i akcji. Na drugim krańcu rynkowego sentymentu znalazły się lokaty kapitału traktowane jako tzw. bezpieczne przystanie — inwestorzy na wyścigi kupowali m.in. franka szwajcarskiego, złoto czy jena. Skokowe umocnienie tej ostatniej waluty spowodowało nawet konieczność ostrzeżenia rynku przez japońskie ministerstwo finansów o możliwości powstrzymania zbyt szybkiej aprecjacji jena.
Wczoraj doszło jednak do uspokojenia nastrojów wokół Chin za sprawą ruchu ze strony tamtejszego banku centralnego, który zdecydował się obniżyć stopy procentowe. Pogorszenie nastrojów w poniedziałek było wynikiem braku decyzji chińskich oficjeli o stymulowaniugospodarki. Czy wczorajsze działania są tym, czego oczekiwał rynek? Odpowiedź poznaliśmy dopiero w trakcie sesji azjatyckiej, jednak wątpliwym jest, aby nieznaczna obniżka stóp wystarczyła, aby powstrzymać wyraźny wzrost awersji do ryzyka.
W całym układzie warto zwrócić uwagę na dobre zachowanie złotego oraz całego koszyka walut Europy Środkowo- -Wschodniej. Podczas gdy inne waluty rynków wschodzących były pod wyraźną presją, złoty był relatywnie stabilny, reagując w sposób proporcjonalny na wydarzenia na głównej parze walutowej. Jednym z wymienianych powód takiego stanu rzeczy jest niski poziom uzależnienia gospodarek regionu od rynku surowców. Należy jednak pamiętać, iż rynkowa nerwowość (indeks VIX znalazł się najwyżej od 2009 r.) w końcu odbiją swoje piętno również na złotym oraz koszyku walut regionu. © Ⓟ