Chiny skupują obligacje krajów PIIGS

Łukasz Bugaj
opublikowano: 21-12-2010, 16:42

We wtorek od samego rana na rynki napływały optymistyczne informacje. Inwestorzy jednak są już w świątecznych nastrojach i  niemrawo reagują na nowe wiadomości. Zmienność jest niewielka, ale dzięki udanej końcówce odnotowaliśmy całkiem solidne wzrosty.

Azja była dzisiaj w niezwykle optymistycznych nastrojach. Pomogły sygnały z japońskiego banku centralnego, które interpretowano jako gotowość do zwiększenia pomocy w przypadku wszelkich problemów gospodarczych lub spadków cen akcji. Humory poprawiał również spokój wokół problemu koreańskiego oraz słowa wicepremiera Chin, który wyraził głęboką wiarę w pomyślne rozwiązanie problemów nadmiernego zadłużenia części europejskich krajów.

O deklaracji Chin mówiono dzisiaj wiele, bo za nią idą konkretne środki przeznaczane na zakup obligacji krajów peryferyjnych. Pojawiły się nawet liczby - wskazujące kwotę od 4 do 5 mld euro wyasygnowaną na zakup samych tylko papierów portugalskich w I kw. przyszłego roku. Rynek obligacji jednak nie przyjął tych deklaracji z takim entuzjazmem, jak rynek akcji. Aukcja hiszpańskich bonów wprawdzie znalazła nabywców, ale po cenach niższych niż z końcem ubiegłego miesiąca. Pod presją były również papiery portugalskie - po tym, jak agencja Moody's umieściła rating kredytowy tego kraju na liście obserwacyjnej z możliwością jego obniżenia.

Cały rynek obligacji jest obecnie na cenzurowanym, czego dowodem jest bezruch na papierach korporacyjnych. Brakuje kapitału, bo środki z funduszy obligacji korporacyjnych o ratingu inwestycyjnym odpływają w zastraszającym tempie. Tylko w zeszłym tygodniu wypłaty sięgnęły kwoty 2,5 mld USD, czyli rekordowego poziomu w historii. Kapitały te jednak przechodzą do akcji, więc nastoje na parkietach były bardzo dobre. U nas, oczywiście, zyskiwały tylko te największe i najpłynniejsze spółki, co nie jest nowością. Pomimo wzrostu o ponad 1 proc. nadal jesteśmy pod ważnym oporem i konsolidacji nie opuściliśmy.

Na rynku walutowym tradycji stało się zadość - zwiększonego optymizmu nie było widać. Owszem, euro starało się umacniać, ale im więcej godzin mijało, tym bardziej znikało to niewielkie umocnienie. Podobnie ze złotym, który chęć do umocnienia przejawił dopiero po godzinie 14., gdy rynki akcyjne przyspieszyły w swoich zwyżkach. Po dwóch godzinach zapał wykruszył  się i z siły po raz kolejny pozostało jedynie wspomnienie...                     
                       
Łukasz Bugaj
Analityk firmy Xelion Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Bugaj

Polecane