Jednocześnie oczekuje nie tylko tworzenia zainteresowania i jego przełożenia na sprzedaż, ale także optymalizacji kosztów. Warto więc zwrócić uwagę na to, jak szybko marketingowcy zaprzęgli do swoich działań chmurę obliczeniową.
Klęska urodzaju
Weryfikacją skuteczności każdej akcji marketingowej jest liczba zapytań konsumenckich, jakie ona powoduje, oceniana poprzez liczbę wejść na stronę WWW, i inicjowanie sprzedaży. Trudno jednak o rzetelną ocenę ROI (zwrotu z inwestycji), jeśli strona WWW nie działa. A dzieje się tak, gdy skuteczna akcja marketingowa wywołuje zainteresowanie większe niż moc obliczeniowa serwerów w naszej firmie. W ten sposób sukces staje się klęską, a pieniądze, które zainwestowaliśmy w promocję, skutkują czarnym PR-em wśród klientów, którzy zapamiętują, że kontakt z naszą marką jest nieudany.
Skalowalna moc
Ktoś powie: „Należy od początku zainwestować więcej w serwery”. Trzeba jednak pamiętać, że wzrost zainteresowania jest jak tsunami — przychodzi nagle, jego wielkość jest nieprzewidywalna i znika równie szybko, jak się pojawił. Wtedy TCO (Total Cost of Ownership) przeszacowanej infrastruktury przeważy nad zyskami ze wzrostu zainteresowania. Dlatego innowacyjne agencje reklamowe, planując szeroko zakrojone kampanie, przenoszą strony WWW na serwery w chmurze.
Koszt pod kontrolą
Skalowalność pierwszej polskiej chmury obliczeniowej e24cloud przekłada się na pełną kontrolę kosztów. Płacisz tylko za wykorzystaną moc, więc koszt jest proporcjonalny do zainteresowania przenoszącego się na przychód. Bez potrzeby inwestowania i konieczności utrzymania infrastruktury po akcji. Nic więc dziwnego, że poszukujące stabilności i optymalizacji kosztów agencje tak zwinnie przystosowały się do korzyści z chmury obliczeniowej.
