Chris nie może dłużej zwlekać

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2020-05-28 22:00

Największy organizator obozów może zrezygnować z pierwszego turnusu w części kampów. Opracował zasady bezpieczeństwa i czeka.

Dwa tygodnie temu Łukasz Szumowski, minister zdrowia, zapowiedział, że w ciągu tygodnia-dwóch resort podejmie decyzję w sprawie zorganizowanych wyjazdów dzieci i młodzieży. Co roku korzysta z nich 1,2-1,4 mln osób. Warunkiem był spadek parametrów epidemicznych. W środę rząd zniósł wiele obostrzeń, ale o wytycznych w sprawie kolonii nic nie słychać.

— Terminy publikacji wytycznych były wielokrotnie przesuwane. Dla nas i klientów jest już ekstremalnie późno. Rodzice dzieci, którzy zapłacili zaliczki za wakacje, czyli prawie 12 tys. osób, zaczynają naciskać, co jest zupełnie zrozumiałe. Dlatego przygotowaliśmy dokument, w którym zawarliśmy nasze zasady bezpieczeństwa w związku z koronawirusem — mówi Paweł Kucharski z firmy Chris, największego w Polsce organizatora wyjazdów dla dzieci i młodzieży.

Jego zdaniem Chris jest w trudniejszej sytuacji od pozostałych firm z branży, bo już w grudniu ubiegłego roku miał sprzedaną większość oferty. Inni zwykle zaczynają sprzedaż wiosną, a w tym roku tego nie zrobili. Firma, która działa od 25 lat i organizuje kampy w siedmiu własnych i dwóch wynajmowanychośrodkach w Polsce, z części oferty zrezygnowała.

— Odwołaliśmy obozy rowerowe po Europie dla niemal 500 uczestników. Zaproponowaliśmy w zamian dwa programy rowerowe w Polsce, które zostały zatwierdzone przez kuratorium oświaty. Największą niewiadomą na dziś pozostaje liczba uczestników, których możemy przyjąć. Nie wiemy, jakie decyzje podejmą w tej sprawie Główny Inspektorat Sanitarny i Ministerstwo Zdrowia. Po ich ogłoszeniu możemy zostać zmuszeni do odwołania, przynajmniej w pierwszym turnusie, części obozów — mówi Paweł Kucharski.

Firma przygotowała kilkunastostronicowy regulamin obozów. Przewiduje on m.in., że ich uczestnicy spędzą cały czas w tej samej grupie (12— i 14-osobowej, w zależności od wieku), grupy będą utrzymywać dystans dwóch metrów, nie spotykać się (wyjątkiem jest rywalizacja drużynowa, np. mecz piłki nożnej), a zajęcia do wyboru musi wybrać cała grupa. Będą również obowiązywały specjalne zasady na stołówce, bezwzględny zakaz odwiedzin przez rodziców czy mycie co godzinę ogólnodostępnych toalet, klamek, poręczy i innych często dotykanych powierzchni.

— Za kilka dni mogą się pojawić rządowe wytyczne. Wtedy może się okazać, że nasze zasady są zbyt ostre lub zbyt łagodne — przyznaje Paweł Kucharski.