Chwal się, ale bez przesady

Mirosław Konkel
opublikowano: 22-06-2007, 00:00

Postaw się w roli sprzedawcy, a zrobisz karierę — przekonują doradcy personalni i psychologowie biznesu.

Jak się sprzedawać na rynku pracy

Postaw się w roli sprzedawcy, a zrobisz karierę — przekonują doradcy personalni i psychologowie biznesu.

O skuteczności tej metody przekonana jest Marzena Lelonkiewicz, wiceprezes zarządu Forum Rozwoju Menedżerskiego. Swoje atuty zawodowe traktuje jak produkt, za który trzeba uzyskać jak najlepszą cenę.

— Wobec klientów, sponsorów i pracodawców należy przyjąć tę samą merkantylną postawę — radzi Marzena Lelonkiewicz.

Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Świadczy o tym przykład Rafała Nowickiego, od roku szefa księgowości w dużej firmie farmaceutycznej. Nie ma on wątpliwości, że zdobyłby to stanowisko znacznie wcześniej, gdyby nie fałszywie rozumiana skromność.

— W moim domu nie wypadało się cieszyć z wygranej olimpiady czy strzelonego gola. Rodzice ciągle powtarzali, że dobry towar sam się chwali — wspomina Rafał Nowicki.

Zwrot o 180 stopni nastąpił na szkoleniu z komunikacji, w którym uczestniczył prawie dwa lata temu. Wtedy zrozumiał, że nic nie znaczy piąty fakultet czy doskonale przeprowadzona restrukturyzacja działu, jeżeli nikt w firmie o tym nie wie.

Bądź spontaniczny

Marzena Lelonkiewicz uważa, że w zakresie osobistego PR niezrównani są Amerykanie i Brytyjczycy. Tłumaczy to m.in. wychowaniem. Zauważa, że w kulturze anglosaskiej duży nacisk kładzie się na akceptację siebie i poczucie własnej wartości. Nasze bariery i granice to — jak mówi — przede wszystkim sądy o nas samych.

— Osoby z wysoką samooceną nie mają kłopotu z promowaniem się na rynku pracy. Robią to naturalnie, z wyczuciem i gracją — twierdzi Marzena Lelonkiewicz.

Niedawno kierowane przez nią Forum Rozwoju Menedżerskiego zorganizowało w Warszawie Megakonferencję Get Inspired! 2007. Udało się na nią ściągnąć światowych guru zarządzania i przywództwa, m.in. Gary’ego Hamela i Richarda Boyatzisa. Ludzie ci swoje wystąpienia potrafili zmienić w prawdziwe show. Sala Kongresowa biła brawo, tańczyła i śpiewała.

— Dowiedli, że lider, który schodzi z piedestału, może pozostać autorytetem. Spontaniczne zachowania nie niszczą wizerunku, ale go wzmacniają — tłumaczy Marzena Lelonkiewicz.

Odpiera zarzuty, że żywiołowość Hamela czy Boyatzisa nie pasuje do polskiej mentalności.

— Trzeba było patrzeć, jak młodzi menedżerowie reagowali na każde ich słowo, gest. Taki styl jest im bliski — twierdzi Marzena Lelonkiewicz.

Inteligencja społeczna

Z kolei Anita Wojtaś, specjalistka ds. PR w portalu Pracuj.pl, przypomina, że zawsze trzeba brać pod uwagę to, jak nasze zachowanie odbiorą inni. Od tego, co mówimy i robimy — przekonuje — ważniejsze jest to, co słyszy i widzi odbiorca.

— Gdy o tym zapomnimy, narazimy się na śmieszność — ostrzega Anita Wojtaś.

Podobnie myśli Barbara Kmiecik-Baran, psycholog społeczny z Gdańska. Jej zdaniem, wywieranie wrażenia to nie to samo, co wywieranie wpływu. Specjalistka nie ma wątpliwości, że w Polsce od menedżerów wymaga się powagi, siły spokoju i trzymania emocji na wodzy.

— Nadmierna bezpośredniość czy spontaniczność szefów jest raczej źle widziana — przekonuje Barbara Kmiecik-Baran.

Z gdańską psycholog polemizuje Grzegorz Turniak, ekspert od rynku pracy i networkingu.

— Trzeba przekraczać uwarunkowania kulturowe, skracać dystans, przechodzić od relacji formalnych do partnerstwa — radzi Grzegorz Turniak.

Jak to robić?

— Najważniejsza jest inteligencja społeczna, czyli wyczucie grupy, zespołu i środowiska — tłumaczy Anita Wojtaś.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu