Wczoraj nasza giełda w dużym stopniu znajdowała się pod wpływem lokalnych i regionalnych czynników. W pierwszym względzie chodzi o słabość sektora bankowego, który najbardziej przyczynił się do zniżki (to pochodna strat na przeszacowaniu wartości portfela euroobligacji w ING BSK). W drugim o negatywne nastawienie do wszystkich giełd w naszym regionie, na co wpływ ma sytuacja w Rosji, gdzie wciąż nie daje się ustabilizować kursu walutowego. Nie sprzyjały nam doniesienia gospodarcze. Bilans handlowy wypadł co prawda lepiej od oczekiwań, ale przyniósł spadek eksportu w porównaniu z wielkością sprzed roku. To najdobitniej pokazuje, jak światowe, szczególnie w strefie euro, spowolnienie wpływa na kondycję naszej gospodarki. Zresztą osłabienie wymiany handlowej widoczne jest też w skali globalnej, o czym przekonywały ostatnie dane o spadku eksportu w USA, Japonii, czy Chinach.
Zakładając scenariusz, w którym dojdzie do przełamania ubiegłorocznych dołków musimy pamiętać, że jesteśmy dopiero w początkach nowej fali spadkowej. Na tym etapie nie powinna mieć ona takiej siły, jak było to na jesieni 2008 r., czy wcześniej w trakcie zniżek z czerwca i lipca 2008 r. Przyspieszenie dopiero nastąpiłoby po przełamaniu bariery 25 tys. pkt przez WIG, a w przypadku Ameryki po spadku poniżej 800 pkt przez S&P 500. Wsparcia są zbyt istotne, by nie doszło do poważnej walki o ich obronę.
Warto odnotować wczorajsze dane o inflacji PPI w USA. Ogólny wskaźnik w ujęciu rocznym wykazał deflację, ale po odjęciu cen żywności i paliw mieliśmy przyspieszenie do 4,3%. To dość dziwna sytuacja przy mocno hamującej gospodarce. Pokazuje, że wciąż jeszcze nie wszystkie zarzewia inflacyjne zostały wygaszone. W kontekście ostatniej hossy na obligacjach i spodziewanego impulsu inflacyjnego związanego z poluzowaniem polityki pieniężnej i fiskalnej tworzy to pewne ryzyko dla inwestowania w papiery skarbowe po obecnych cenach. To nadaje dodatkowego znaczenia dzisiejszym danym o CPI w USA.
Konieczność dokapitalizowania Bank of America potwierdza, że problemy sektora finansowego na świecie pozostają nierozwiązane. Ta branża wciąż jest poważnym czynnikiem ryzyka dla koniunktury na giełdach.
Odbicie z przedpołudniowej fazy sesji w Warszawie nie zmienia oceny rynku. Wygląda słabo, a każda zła wiadomość może pogrążyć notowania.
Katarzyna Siwek, Expander