Chwila dla byków

Katarzyna Siwek, Expander
opublikowano: 16-01-2009, 11:55

Po siedmiu kolejnych spadkowych sesjach, które doprowadziły do przełamania ostatniego istotnego wsparcia, chroniącego przed atakiem i prawdopodobnym przełamaniem ubiegłorocznych dołków bessy, trudno być optymistą. Nawet mimo tego, że Ameryce udało się wczoraj uniknąć zniżki. Jej przypadek zresztą jest jeszcze trudniejszy, gdyż od kilku tygodni ważą się losy długoterminowego wsparcia, jakim jest dołek internetowej bessy. Jego przełamanie w początkach 2009 r. byłoby złą wróżbą na resztę tego roku. Jest więc o co walczyć. Jednak skala i jakość dotychczasowego odbicia nie wróżą nic dobrego.

Wczoraj nasza giełda w dużym stopniu znajdowała się pod wpływem lokalnych i regionalnych czynników. W pierwszym względzie chodzi o słabość sektora bankowego, który najbardziej przyczynił się do zniżki (to pochodna strat na przeszacowaniu wartości portfela euroobligacji w ING BSK). W drugim o negatywne nastawienie do wszystkich giełd w naszym regionie, na co wpływ ma sytuacja w Rosji, gdzie wciąż nie daje się ustabilizować kursu walutowego. Nie sprzyjały nam doniesienia gospodarcze. Bilans handlowy wypadł co prawda lepiej od oczekiwań, ale przyniósł spadek eksportu w porównaniu z wielkością sprzed roku. To najdobitniej pokazuje, jak światowe, szczególnie w strefie euro, spowolnienie wpływa na kondycję naszej gospodarki. Zresztą osłabienie wymiany handlowej widoczne jest też w skali globalnej, o czym przekonywały ostatnie dane o spadku eksportu w USA, Japonii, czy Chinach.

Zakładając scenariusz, w którym dojdzie do przełamania ubiegłorocznych dołków musimy pamiętać, że jesteśmy dopiero w początkach nowej fali spadkowej. Na tym etapie nie powinna mieć ona takiej siły, jak było to na jesieni 2008 r., czy wcześniej w trakcie zniżek z czerwca i lipca 2008 r. Przyspieszenie dopiero nastąpiłoby po przełamaniu bariery 25 tys. pkt przez WIG, a w przypadku Ameryki po spadku poniżej 800 pkt przez S&P 500. Wsparcia są zbyt istotne, by nie doszło do poważnej walki o ich obronę.

Warto odnotować wczorajsze dane o inflacji PPI w USA. Ogólny wskaźnik w ujęciu rocznym wykazał deflację, ale po odjęciu cen żywności i paliw mieliśmy przyspieszenie do 4,3%. To dość dziwna sytuacja przy mocno hamującej gospodarce. Pokazuje, że wciąż jeszcze nie wszystkie zarzewia inflacyjne zostały wygaszone. W kontekście ostatniej hossy na obligacjach i spodziewanego impulsu inflacyjnego związanego z poluzowaniem polityki pieniężnej i fiskalnej tworzy to pewne ryzyko dla inwestowania w papiery skarbowe po obecnych cenach. To nadaje dodatkowego znaczenia dzisiejszym danym o CPI w USA.

Konieczność dokapitalizowania Bank of America potwierdza, że problemy sektora finansowego na świecie pozostają nierozwiązane. Ta branża wciąż jest poważnym czynnikiem ryzyka dla koniunktury na giełdach.

Odbicie z przedpołudniowej fazy sesji w Warszawie nie zmienia oceny rynku. Wygląda słabo, a każda zła wiadomość może pogrążyć notowania.

Katarzyna Siwek, Expander

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Siwek, Expander

Polecane